" Żoną miałam być, miał być ślub i wesele też, Już zaprosiłam gości, kapela z rodzinnych stron Miała tam grać polkę na dwa. Matki pobłogosławiły dawno nam. Był umówiony ksiądz, Bukiet mi przywieźli z białych róż..." Tekst piosenki Moniki Brodki wspaniale wpasował się w sytuację, w jakiej przewrotny los stawia Kalinę, główną bohaterkę debiutanckiej książki Joanny Szarańskiej. Dziewczyna lada moment ma zanurzyć się w podniosłej chwili, jaką jest ślub z ukochanym, najwspanialszym pod słońcem, jedynym mężczyzną. Przecież Patryk spełnia wszystkie kryteria, jakie mogłaby spisać na białej kartce papieru czarnym atramentem przeciętna kobieta! Kalina dotychczas pławiła się w szczęściu, tak jak na przyszłą żonę wspaniałego faceta przystało. Aż tu nagle... trach. Wszystkie marzenia zostają spalone na stosie, gdy podczas ceremonii zaślubin serdeczna przyjaciółka panny młodej oznajmia wszem i wobec, że para stojąca właśnie przed ołtarzem nie może sfinalizować przedsięwzięcia, gd...