czwartek, 23 marca 2017

PRZEDPREMIEROWO "Życie pasterza" James Rebanks

Czy wszyscy jak jeden mąż możemy z czystym sercem i sumieniem powiedzieć, że "to jest moje życie. Nie chcę innego"? Najbardziej chodzi mi o to drugie, krótkie stwierdzenie. Jesteśmy w stanie z uśmiechem na twarzy, z wewnętrzną radością, spokojem postawić taką tezę, w ten sposób, aby słuchacze byli pewni, że my mamy pewność tego, o czym mówimy? Przecież wciąż narzekamy, nie odpowiada nam mnóstwo rzeczy, które tworzą rzeczywistość. W telewizji same nie wnoszące niczego dobrego informacje, piosenki w radio mogłyby być mądrzejsze (kiedyś to były utwory warte słuchania!), za oknem zbyt mało zieleni (jeśli mieszkamy w mieście), hałas (ciężko wytrzymać!), cisza (dlaczego jest tak cicho?!)... wymieniać można w nieskończoność. Tacy jesteśmy. Wiecznie niezadowoleni z zarobków, z pracy... Rzadko, zdecydowanie zbyt rzadko potrafimy docenić piękno tego świata, ptaki pięknie śpiewające, śnieg w zimie, który oczyszcza, upalne lato i gorące słońce, orzeźwiający wiosenny deszcz, barwne liście plątające się pod stopami. "Spróbujmy choć raz wyolbrzymić szczęście, zamiast problemu". Dodałabym tam "i dostrzec piękno...". 


Na powieść "Życie pasterza" również można narzekać, jak w sumie na wszystkie lektury, lecz na tą... chyba w szczególności. Dlaczego? Odpowiedź jest banalnie prosta, ponieważ jest to książka pozbawiona zaskakujących zwrotów akcji, fabuły, w której czytelnik odnajduje momenty gdzie jego serce bije mocniej. Nie odnajdziemy tutaj tego, co w większości publikacji znajdujemy od razu. Ten tytuł jest Inny. Interesujący lecz może dla kogoś będzie zbyt monotonny.  Mnie osobiście ta książka urzekła swoją przede wszystkim prostotą. Bardzo przypadła mi do gustu okładka. Uważam, że ma w sobie to coś, co oczywiście ciężko wytłumaczyć.


Główny bohater książki nie wyobraża sobie życia w mieście. Od lat jego przodkowie pracowali z owcami. Zamieszkuje Krainę Jezior i zajmuje się tym, czym parali się jego dziadkowie. Przede wszystkim ceni sobie kontakt z piękną przyrodą. Nie narzeka na brak zajęć. Wspomina ludzi, od których nauczył się najwięcej. Opowiada o swoich korzeniach, o złości, jaka była w nim kiedy musiał spędzać czas w szkole. Od najmłodszych lat pragnął być takim jak jego dziadek. Czas spędzony w towarzystwie owiec, nie jest dla niego stracony. On to uwielbia, w tym odnalazł siebie. To niezwykłe. 


"Życie pasterza" to pozycja warta przeczytania. To wspaniała odmiana i sposób na wyciszenie, zrelaksowanie. Piękna historia Jamesa Rebanksa, który odważył się żyć w sposób, który jego rodzina wybrała lata temu. Wbrew temu co dyktuje świat. Jest to potrzebna książka. Może nas wiele nauczyć, pokazać inne spojrzenie, inną perspektywę. Może stać się również bodźcem do zmiany życia.

poniedziałek, 20 marca 2017

"Sekret willi Romantica" Elizabeth Adler

Już sam tytuł powieści sprawia, że odwiedzający księgarnię zwróci na nią uwagę. Piękna okładka przyciągnie oko i... padnie pierwsza ocena książki. "Pewnie to romans". Ponieważ błękit nieba, uroczy budynek, rozległe pola lawendy mogą mylić, warto odwrócić pozycję i przeczytać kilka słów o powieści.Wtedy już wiemy, iż będzie ciekawie. 

Ciotka Mirabelli odeszła z tego świata w dość tajemniczych okolicznościach. Kobieta przepisała na Mirabellę posiadłość we Francji. Podczas podróży do swego nowego miejsca zamieszkania poznaje młodą dziewczynę, Verity. Po rozmowie kobiety odnajdują wspólny język a Mirabella postanawia przygarnąć zagubioną towarzyszkę. Otoczyć ją opieką. Niestety, kiedy już zmierzają do domu samochodem, ulegają wypadkowi. Wszystko wskazuje na to, że ktoś chciał je zepchnąć w przerażającą przepaść. Kto za tym stoi i co miał na celu? Kim jest "Szef" - bogaty, wpływowy człowiek? 

"Sekret wilii Romantica". Książka niezwykle ciekawa, zaskakująca swoją fabułą, dobrze i chwytliwie napisana. To możliwość oddechu po ckliwych, pięknych romansach, chociaż znajdują się w niej wątki miłosne. Powieść jest trochę kryminałem, trochę obyczajówką. Kolejna publikacja od wydawnictwa Filia sprawi, że popołudnie będzie zaskakujące, z dreszczykiem emocji i strachu oraz słodką, nieśmiało rodzącą się miłością. Polecam! 

Za książkę dziękuję wydawnictwu Filia. 

  

piątek, 17 marca 2017

"Willow" Virginia C. Andrews

Gdy dwoje ludzi decyduje się na adopcję, towarzyszy im radość, podekscytowanie ale także niepewność. Nie wiedzą ile czasu upłynie do czasu, kiedy będą mieli możliwość otworzyć drzwi swojego domu przed nowym członkiem rodziny, czy ich pociecha zaakceptuje nowe środowisko. Sytuacja wygląda inaczej kiedy dziecko jest owocem zdrady... 

Willow jest szczęściarą. Ma fantastycznego ojca, który chociaż nie zawsze potrafi otworzyć się przed córką to widać, że jest gotów zrobić dla niej wiele. Niestety, po drugiej stronie stoi kobieta, która adoptowała dziewczynę. Nie kocha przybranej córki. Od najmłodszych lat wpaja jej, że jest taka sama, jak biologiczna rodzicielka, czyli nawiedzona. Z utęsknieniem czeka na dziwaczne zachowania Willow, aby pokazać mężowi jaki popełnili błąd przygarniając dziewczynę. Kobieta nie jest świadoma tego, że mężczyzna, z którym dzieli codzienność ukrywa przed nią pewien niezwykle istotny fakt...

Kiedy Grace spędzała czas w szpitalu psychiatrycznym, oprócz rekonwalescencji spotkała tam także miłość. Claude nie potrafił oprzeć się pacjentce. Wybuchła pomiędzy nimi wielka, prawdziwa, gorąca miłość.... 

Po śmierci ojca, dorosła już Willow, poznaje całą prawdę o swoich korzeniach. O tym, że została adoptowana, wiedziała od najmłodszych lat. Musi odbyć pewną podróż, aby poznać osobę, którą powinna widzieć każdego dnia od chwili narodzin.

Brzmi dziwie i zagadkowo? Taki miałam w tym cel. Chcę dzisiaj oznajmić, że ta książka jest po prostu cudowna. Jedyna w swoim rodzaju. Romans z tajemnicą rodzinną w tle nie może być nużący. "Willow" jest historią dziewczyny, która musi odnaleźć siebie. Główna postać jest zwyczajną młodą kobietą z niezwykle trudną przeszłością. Dorastanie w otoczeniu nieprzychylnej matki adopcyjnej pozostawiło w umyśle Willow ślad, jaki nie można wymazać. Moje spotkanie z Virginią C. Andrews było niesamowicie miłe. Z każdą kolejną stroną potwierdzało się przekonanie, iż dokonałam słusznego wyboru sięgając po tę pozycję. Autorka umiejętnie prowadzi czytelnika do rozwiązania rodzinnego sekretu. Nad fabułą krąży mgiełka niepokoju. To świetna powieść dla miłośników tajemnic i romansów.

 Za książkę dziękuję księgarni Pan Tomasz. http://pantomasz.pl/


 

środa, 15 marca 2017

"Kropla zazdrości, morze miłości" Natalia Sońska PREMIEROWO

Kiedy ból po stracie ukochanej osoby zabiera nam radość i chęć życia, dobrze mieć obok siebie ludzi, którzy nie pozwolą, abyśmy zatracali się w żałobie...

Kinga straciła sens istnienia, najdroższy jej sercu mężczyzna odszedł na zawsze. Pozostawił piękne wspomnienia, które, niestety są tylko obrazami w głowie dziewczyny. Już nigdy nie staną się rzeczywistością. Jest jeszcze coś, co jej po nim zostało. Rozwijające się pod sercem nowe życie. Ono już do końca przypominać będzie Kindze o wspaniałym, oddanym Danielu. Przyjaciółka Kingi, Hania, robi wszystko, aby choć na sekundę na zbolałej twarzy zatańczył cień uśmiechu. Nie jest to z wiadomych przyczyn proste. Dotychczas życie Hani było piękne. Zakochana z wzajemnością pielęgnowała życie rodzinne, w które wkroczyła wiążąc się z Wiktorem. Dziennikarka odnosi wrażenie, że do pełni szczęścia potrzebuje tylko narzeczonego oraz jego przybranych pociech. Z radością spędza czas na zabawach z Mikołajem i Oliwią. Chociaż dzieci nie zwracają się do niej "mamo", kocha je jak własne. Niestety, sielanka pod dachem domu Hani i Wiktora zaczyna coraz szybciej odpływać w zapomnienie. Między zakochanymi dochodzi do coraz częstszych konfliktów, które uzyskują rangę wielkich w zastraszającym tempie. Po chwilowym zawieszeniu broni, na nowo pojawia się niedomówienie. Oboje są tym stanem bardzo zmęczeni. Podejmują zaskakującą i nie zbyt mądrą decyzję, mogącą pomóc lub też nieodwracalnie zaszkodzić... 

Uwielbiam styl Natalii Sońskiej. Uważam, że jest fantastyczny. Jej pomysły zaskakują z każdą książką coraz bardziej. Podczas lektury czytelniczki mogą zauważyć, że autorka czerpie wielką radość z kreowania bohaterów i otaczającej ich rzeczywistości. Jest to niebywale łatwe do wyłapania, gdyż powieść napisana jest lekkim językiem, przyjemnym dla odbiorcy a to bez wątpienia znak, że pisarka nie spędzała długich godzin na wymyślaniu fabuły. Być może pomysły same do niej przychodziły, śniły, lub po prostu zjawiały się na zawołanie :). Prócz spokojnego życia dla swoich postaci, a zarazem czytelników, stwarza groźne, niebezpieczne zwroty akcji, które w każdym momencie mogą mieć nieodwracalne skutki. 

Z ogromną radością przeczytałam kolejną już czwartą książkę Natalii i muszę powiedzieć, że jest ona tak samo dobra, jak.. "Mniej złości, więcej miłości". Dlaczego nie mówię tutaj o pierwszej "Garść pierników..."? Z jednego prostego względu. Debiut Natalii tak bardzo zapadł w moje serce, że ma tam swoje miejsce, którego nie odstąpi innej książce tej autorki! 

Okładki jej powieści najnowszej publikacji jest tak samo czarująca jak poprzednie. Wszystkie kryją w sobie magię, wabią, przyciągają a jak już złapią w swoje sidła, nie puszczą aż do ostatniego słowa. "Kropla zazdrości, morze miłości" to piękny i trafny tytuł wprowadzający nas w rzeczywistość pełną wzajemnej troski, poszukiwania szczęścia, miłości. Wspaniale opisujący przyjaźń. Łączy ona główne bohaterki od lat... myślę, że wszystkie marzymy o takiej bliskiej, bezwarunkowej relacji. Cóż więcej można powiedzieć? Powieść jest pełna ciepła bijącego od autorki, mnóstwo w niej miejsca na zaskoczenie i uśmiech. Przeczytajcie! 

Kropla zazdrości jest potrzebna do miłości :)

Za książkę dziękuję Natalii i Wydawnictwu Czwarta Strona 

poniedziałek, 13 marca 2017

"Chwila na miłość" Joanna Stovrag

Konflikty zbrojne nigdy nie przynoszą niczego dobrego. Zawsze niosą zniszczenie, zabierają wszystko, co tylko napotkają na swojej drodze. Ogołacają z dóbr nie tylko materialnych. Pozostawiają po sobie żal, smutek, gorycz, bezsilność. Wszystko, co najgorsze i wyniszczające człowieka. Powstało wiele książek o wojnie. O miłości w czasie wojny. Były one wytworem niepohamowanej wyobraźni autora. Losy bohaterów mogły potoczyć się w takim kierunku, w jakim chciał autor. Dzisiaj chcę przedstawić historię, której Autorem był i jest Pan Bóg, nikt inny. Autorka tylko spisała opowieść na karty książki, abyśmy my mogli przekonać się co ma miejsce w życiu człowieka, kiedy bezgranicznie ufa Panu Bogu. 
Gdy dwoje ludzi rozpoczyna swoją wspólną ścieżkę, pragną wciąż przebywać w swojej obecności. Rozstania, choćby na krótki okres czasu, napawają smutkiem i goryczą. Joanna i Sejo poznali się w można powiedzieć innym świecie. W Sarajewie. Bardzo ich do siebie ciągnęło. Uwielbiali spędzać ze sobą czas rozmawiając, spacerując. Chłopak pokazywał Joannie miasto i ich więzi zacieśniały się z każdą wspólną sekundą. Ktoś jednak postanowił, że będą zmuszeni poczekać na wspólne życie dłużej, niż podejrzewali. Rozłączyła ich wojna a co za tym idzie przerażające ilości strachu, tęsknoty. Kiedy Sejo był narażony na śmierć w każdej chwili, Joanna nie ustawała  w modlitwie. To w Panu Bogu pokładała nadzieje i to Jemu powierzała Ukochanego. 
Wojna zebrała przerażające żniwo. Kiedy po raz kolejny Polka udała się do Sarajewa, nie była w stanie poznać miasta. Widok, jaki ukazał się przed jej oczyma, napawał przerażeniem. 

Przepiękna opowieść o cudownej wiernej miłości, której nie ugasił konflikt zbrojny. Tak bardzo ta książka jest dzisiaj potrzebna! Ponieważ w świecie jaki obserwujemy co dnia miłość to w największej mierze seksualna przyjemność, egoizm. Brakuje nam siły do walki o piękne uczucie. Zapominamy o tym, że miłość to wybór i ciężka praca w głównej mierze nad samym sobą. 

"Chwila na miłość" to tak na prawdę książka napisana w duecie: Pan Bóg i Joanna Stovrag. Cudowna historia. Chwila na miłość nadal trwa... 
 
 

piątek, 10 marca 2017

"Kiedy wszystko się zmienia" Lisa De Jong

Dla wielu absolwentów szkoły średniej wyjazd na studia jest pierwszym oderwaniem od domowego ogniska, gdzie zawsze na powrót swych pociech oczekuje matka, która gotowa jest we wszystkim pomóc, wyręczyć. Kiedy przychodzi czas kontynuowania edukacji już na akademii, nagle wszystko ulega zmianie. Studenci zawierają nowe znajomości, po powrocie z zajęć samodzielnie gospodarują finansami...

Emery jest bardzo ambitną osobą. Pragnie zdobyć wiedzę, ponieważ wie, że tylko ona pomoże jej w realizacji marzeń. Każdego dnia przykłada się do nauki na akademii. Zapomina o tym, iż studia to nie tylko książki ale także imprezy, rozrywka. Na szczęście jej współlokatorka Kate nie pozwala Emery na całkowite zamknięcie się przed szalonym życiem studenckim. Drake Chambers jest uczestnikiem drużyny futbolowej. Z ogromnym oddaniem rozgrywa kolejne mecze. Kiedy drogi Emery i Drake'a złączą się, świat zacznie wirować. Chłopak jest przystojny, pewny siebie, arogancki. Tymi cechami pragnie zatuszować ból, jaki kryje w sobie. Chce za wszelką cenę coś udowodnić. Miłość, jaka połączy tych dwoje, będzie daleka od harmonijnego, spokojnego, bezpiecznego  uczucia. Przypomina huśtawkę. Trwanie przy sobie blisko, tak blisko, aż do utraty tchu, by za chwilę poczuć lodowaty chłód... czy taka miłość ma szansę stać się tą trwałą, na całe życie? 

"Kiedy wszystko się zmienia" Lisy De Jong to książka... niczym nie wyróżniająca się na tle innych romansów dla młodzieży. Jest zdecydowanie słabsza od "Kiedy pada deszcz" czyli pierwszego tomu serii Rains. Nie zrobiła na mnie wrażenia. Przez pierwszą połowę nudziłam się czytając, później troszkę się rozkręciła, ale nie było to coś "wow". Jeśli lubicie nieskomplikowane, przewidywalne powieści to polecam, w innym przypadku raczej nie... 

"Księgarenka przy ulicy Wiśniowej" L. Fabisińska, G. Gargaś, A. Krawczyk, M. Witkiewicz, M. Obuch, R. Mróz, A. Rogoziński

Święta Bożego Narodzenia to pełen cudów i wszechobecnej magii czas, w którym zanikają wszystkie spory, waśnie, kłótnie. Taki obraz przedstawiają książki, filmy, seriale, reklamy. Nie rzadko niestety nie ma od nic wspólnego z otaczającą nas rzeczywistością. Jedni z nas lubią święta, drudzy je kochają a trzeci pragną, aby jak najszybciej minęły.
Zapach pierników bezpardonowo rozprzestrzeniający się po domu, soczysto zielone świąteczne drzewko, które trzeba przystroić, by cieszyło oko i radowało duszę. Te i wiele innych czynności z większym lub mniejszym zapałem wykonujemy pod koniec ostatniego miesiąca w roku. Na rynku już od listopada dostępne są ozdoby i najróżniejsze drobiazgi mające umilić nam święta, lub tym, którzy owe podarki otrzymają. Nie należy także zapominać o tym, że już na długo przed Bożym Narodzeniem na stronach wydawnictw bez trudu można odszukać publikacje, w których fabuła wprost skrzy się świątecznymi aromatami. Jest w czym wybierać. 
Podobnie jak w zeszłym roku oraz dwa lata temu, w grudniu sięgnęłam po kolejną publikację od Filii, gdzie znalazłam świąteczne opowiadania napisane przez znanych i lubianych autorów. 


Jak widzimy, właśnie tak się dzieje. Poszczególni autorzy przedstawiają swoje historie, które ściśle łączą się z panem Alojzym. Wszystkie te postacie występujące w następnych opowieściach są bardzo związane z księgarenką, a sprzedawcę niesamowicie szanują i liczą się z jego zdaniem. Trudno, aby było inaczej, gdyż w pomieszczeniu z tyloma książkami spędzili wiele chwil swojego życia. Przychodzili prosząc o radę, mając nadzieję na uśmiech, pocieszenie. Księgarz stał się dla nich powiernikiem. Dla niektórych podjęta przez niego decyzja o zamknięciu biznesu, będzie prawdziwym ciosem.  
Książkę rozpoczyna Liliana Fabisińska. Wprowadza czytelnika w niezwykły świat. Składa nam niejako obietnicę, że czas spędzony z lekturą będzie obfitował w magię i same cudowne chwile. Tak też się dzieje. Swoją krótką opowiastką podpowiada pozostałym pisarzom, w którą stronę mają podążać swoimi historiami. Wszystkie obracają się wokół stworzonej przez Lilianę Fabisińską księgarni. Prowadził ją pan Alojzy, a teraz postanawia ją zamknąć, ponieważ brak mu sił i chciałby wyjechać do córki, zagranicę. W czasie tych długich lat, kiedy to księgarenka była jego całym życiem, poznał wielu wspaniałych ludzi, z którymi szczerze się zaprzyjaźnił. Wie on, iż nie może tak po prostu zamknąć interesu. Postawia więc, że dla każdego przygotuje inną, odpowiednią dla niego, książkę mającą na celu wprowadzenie w życie obdarowanego magię. 

Osiem różnych historii, osiem odmiennych spojrzeń na świat i jedno połączenie.

"Księgarenka przy ulicy Wiśniowej" jest pozycją odpowiednią na zimowo - świąteczny czas. Wprowadzi w wyjątkowy nastrój. Różnorodność opowieści sprawi, że każdy znajdzie tu coś dla siebie. Mnie najbardziej podobała się historia stworzona piórem Gabrieli Gargaś. Franio zapada w serce głęboko... 
Prezentowane dzieło to już trzecia tego typu lektura, która wyszła z wydawnictwa Filia. Poprzednio w okresie świątecznym ukazały się "Cicha 5" oraz "Siedem życzeń". 
Spośród nich największą sympatią darzę "Cichą 5". Do dzisiaj pamiętam opowieść Krystyny Mirek o rzeźbiarzu... oj tak! To była uczta literacka!

wtorek, 28 lutego 2017

Przed Premierą... "Nic dwa razy się nie zdarzy" Joanna Szarańska

Ciekawość czytelnika podsyca już sam opis książki. Wie on, że zostanie porwany w nurt zabawnych zdarzeń w centrum których spotka ulubioną, zwariowaną, nieokiełznaną bohaterkę. Jedyną w swoim rodzaju Kalinę. Dziewczyna, mam wrażenie, nigdy nie będzie grzeszyć powagą. Gdy o niej myślimy, automatycznie na twarzy gości uśmiech a w sercu rozlewa się ciepło. Tej dziewczyny nie sposób nie polubić, nie pokochać. Wiele z nas oddałoby... wszystko? za taką przyjaciółkę. Te z Was, które znają Kalinę od podszewki, śledziły wszystkie jej potknięcia, zwariowane sytuacje, wiedzą, że kolejna książka traktująca o niej, nie może być monotonna czy nużąca. Po raz trzeci mamy możliwość spędzić z Kaliną zwariowane, zabawne chwile, które w myślach zostaną na długi, długi czas. 

Kalina jest szczęśliwa, lada moment po raz drugi stanie przed ołtarzem, by złożyć przysięgę najwspanialszemu mężczyźnie pod słońcem. Tym razem do ślubu dojdzie! Na pewno! Bo przecież... nic dwa razy się nie zdarzy, prawda?

Życie przybrało dla niej nieoczekiwany kurs, zaprowadziło w niesamowite miejsca, w nich poznała wyjątkowe osoby, które zaskarbiły sobie jej serce. Zamiast rozkoszować się stanem małżeńskim i, kto wie?, wypatrywać potomstwa niejakiego Patryka "Cieplarni", przeżyła wiele zabawnych, pomimo pewnej dawki grozy, sytuacji, z których zawsze pragnęła wyjść z wdziękiem. Jak znamy Kalinę to doskonale wiemy, iż takie marzenia nie mają szansy realizacji. Przynajmniej w jej wydaniu. Pozbawiona talentu, podszyła się pod artystkę, w sumie nie miała wyboru, i namalowała obraz. Cóż z tego, że okazał się nie trwały? Z radością przystąpiła też do masowania... nieboszczyka a następnie została posądzona o morderstwo. Postawiona pod ścianą musiała otoczyć opieką swą chrześnicę... mało? Pewnie, że mało! To, co się stało w części trzeciej... sami zobaczcie. 

Jest tak, jak sobie wymarzyła. Cudowna suknia, fantastyczny pan detektyw, który poza Kaliną nie widzi świata, są sobie pisani, więc innego zakończenia tej romantycznej historii być po prostu nie mogło. A jednak, kiedy przychodzi czas rozpoczęcia ceremonii miejsce obok Kaliny pozostaje puste. Przebojowa dziewczyna od razu postanawia zrobić wszystko, aby odnaleźć narzeczonego. Co prawda już tej soboty ślub się nie odbędzie, lecz może za tydzień, dwa? Kiedyś na pewno! Bo Marek nie mógł przestać nagle kochać do szaleństwa... Po wyczerpujących poszukiwaniach ukochanego, Kalina w końcu odnajduje mężczyznę, lecz to, czym Marek ją "częstuje" na dzień dobry, nie śniło się jej w najczarniejszym koszmarze... Jedyny, wyśniony mężczyzna nie poznaje swojej wybranki...

Zakochana kobieta zrobi wszystko, aby zapoznać się z zagadkowym zanikiem pamięci ukochanego...

Nasza Kalina znowu w akcji. Po raz trzeci sprawia, że na twarzach czytelniczek pojawia się uśmiech. To wyjątkowa powieść skupiająca w sobie romans i kryminał a to stanowi cudowny koktajl za sprawą którego... przepadniecie bez reszty.
Proszę Was nie łudźcie się, że spędzicie z tą lekturą kilkanaście dni. To niemożliwe! 
Zazwyczaj powtarzamy, iż nie chcemy kończyć czytać danej książki a zarazem nie możemy się doczekać, aż poznamy zakończenie historii. Tym razem nie miałam takich dylematów. Od początku chciałam jak najszybciej zapoznać się z całością tekstu.. Jeśli zaczniecie lekturę "Nic dwa razy się nie zdarzy" zrozumiecie dlaczego. Uwielbiam książki Joasi Szarańskiej. Ten niezwykły, wyjątkowy klimat i błyskotliwy, naturalny humor. Te aspekty sprawiają, że mimo, iż nie poznałam jeszcze osobiście autorki, wiem, że jest osobą uśmiechniętą, optymistycznie nastawioną do życia, a ciepło, którym obdarza swe postaci, wypływa z jej serca. Trzy pozycje skrywające w sobie historię przesympatycznej Kaliny pozostaną w sercu na zawsze. Z radością będę do nich wracała i wciąż żywiła nadzieję, że Joasia zdecyduje się pociągnąć serię... 

"Nic dwa razy się nie zdarzy" - pozycja fenomenalna, bez wątpienia tak! Polecam!

Za możliwość przeczytania dziękuję Autorce oraz Czwartej Stronie.

poniedziałek, 27 lutego 2017

"Biuro podróży samotnych serc. Kierunek Indie" Katy Collins

Podróże kształcą. Mają ogromny wpływ na życie ludzkie. Gdy człowiek czuje, że monotonia wkrada się w jego codzienność, ma szansę wyrwania się z jej sideł właśnie za sprawą podróży w ciekawe miejsce. Wracamy pełni energii, wypoczęci, gotowi do przyjęcia od losu wszystkiego, czym zapragnie nas obdarzyć. Podróżujemy samotnie, we dwoje bądź większą grupą. Wybieramy dalsze bądź bliższe miejsca, w które chcemy się udać. Wszystko zależy od naszych możliwości i potrzeb duszy, serca. 
Jeszcze nie słyszałam, aby na terenie naszego kraju dostępne były usługi Biura Podróży Samotnych Serc. Szkoda, gdyż, jak po lekturze możemy się przekonać, jest to bardzo dobry pomysł na biznes, z którego wielu za pewne skusiłoby się skorzystać. Georgia Green to kobieta po przejściach. Tuż przed ceremonią ślubną została porzucona przez narzeczonego. Chcąc uleczyć zaistniałą w sercu ranę, zdecydowała się na wyjazd do Tajlandii, gdzie poznała fantastycznych ludzi, z którymi nawiązała trwały kontakt. Mało tego. Po powrocie do domu postanawia, wraz z nowymi przyjaciółmi, zakłada Biuro podróży samotnych serc. Ma ono na celu zaleczenie ran powstałych na wskutek rozstania z partnerem.
Ben, mężczyzna z marzeń Georgii, jest na wyciągnięcie ręki. Wystarczy tylko wyjawić swoje uczucia. Jednak zamiast tego, Green decyduje się zachować je dla siebie i poczekać, aż to on pierwszy zrobi krok. Dziewczyna w swój biznes wkłada całe serce oraz absolutnie wszystkie siły. Kosztem pracy zaniedbuje najbliższych. Kiedy w internecie zaczynają pojawiać się niepochlebne opinie na temat wycieczki, jaką biuro organizuje, właścicielka postanawia wyruszyć do Indii, aby naocznie przekonać się jaki jest problem, dlaczego do sieci wpływają negatywne opinie. 

Ten niespodziewany wyjazd wiele zmieni w życiu Georgii. Pomoże zrozumieć parę kwestii i wziąć sprawy w swoje ręce, przestać czekać. 

Katy Collins już po raz drugi zaprasza czytelników w podróż. Tym razem do ubogich Indii, które, dzięki Georgii, rozbłysną uśmiechem, radością. Ta młoda kobieta niesamowicie trafnie jest porównana do Bridget Jones. Na każdym kroku napotyka sytuację, z której pragnie wyjść z gracją przypisywaną damie, lecz niezmiernie rzadko ponosi pożądany efekt. Znacznie częściej zachowaniem wprowadza śmiech w towarzystwo, w jakim się aktualnie znajduje. Bardzo zabawna, przyjemna i lekka opowieść o kobiecie, która chce wiele osiągnąć, nie wie jednak, że przez wysoką ambicję zaczyna tracić coś cenniejszego. Rodzinę oraz przyjaciół. Autorka stworzyła interesującą rzeczywistość dla swoich bohaterów, w którą z przyjemnością zagłębią się kobiety w różnym wieku. 

Ta pozycja rozbawi Was i pozostawi ciepło w sercu na długi, długi czas. 

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu HarperCollins. 

środa, 22 lutego 2017

"Mroki Łowisk" Anna Kasiuk

Mrok towarzyszy człowiekowi od zawsze. Każdego dnia, gdy zachodzi słońce, świat pogrąża się w ciemności. Wtenczas obserwujemy zarysowane tylko kontury budynków. Lubimy ten czas w ciągu doby, bądź za nim nie przepadamy. Z przyjemnością zagłębiamy się w obowiązki, albo porzucamy je postanawiając, że zostaną dokończone, kiedy za oknami rozbłyśnie żółta kula mająca niezwykle dobry wpływ na nasze samopoczucie. Dodaje energii, radości, sprawia, iż chcemy żyć. To, że w ciągu doby mamy jasność i ciemność, jest zbawienne. Uzupełniające się. Sprowadzające harmonię i ład. W "Mrokach Łowisk"... nie zawsze wychodzi słońce. To znaczy nam, czytelnikom, tak właśnie się wydaje. Bohaterowie żyją pogrążeni w swoich własnych niepewnościach, lęku. Autorka stworzyła świat, który jest  autentyczny a zarazem tak inny... 

Maja już wie, że pragnie spleść ścieżkę swojego życia z dróżką Pawła, połączyć w jedno. Niestety nie będzie to proste z tego względu, iż ukochany zamiast spędzać czas z nią w mrocznych, przyprawiających o ciarki, Łowiskach, wciąż przebywa w szpitalu. W tym czasie sytuacja między bratem chorego - Robertem a Majką zaczyna wymykać się z wyznaczonych ram. Mężczyzna nie potrafi już dłużej ukrywać uczucia, jakim darzy kobietę brata. Maja, spragniona czułości i delikatności pozwala na kilka chwil zapomnienia. Kiedy Paweł opuszcza szpital, atmosfera w domu robi się trudna. Stan zakochania, który im towarzyszył, uległ zmianie. Zamiast pięknych motyli trzepoczących w brzuchu - kłótnie, niedomówienia, tajemnice. Jak w takim wypadku budować miłość? 

Paweł darzy miłością nie tylko Maję. Często flirtuje również z Matyldą, zjawą, nawiedzającą go w bardzo realistycznych snach, które widzą również inne osoby. Mężczyzna nie potrafi oprzeć się Matyldzie, a przyjdzie moment, kiedy będzie musiał wybrać jedną kobietę. Dwóch mieć nie może...

 "Mroki Łowisk" to książka przede wszystkim mroczna, jak sam tytuł podpowiada. Powieść obyczajowa - romans - horror. Sądzę, że te trzy słowa wspaniale oddają charakter dzieła Anny Kasiuk. Poruszająca wiele mrożących krew w żyłach aspektów, o których nigdy nie pomyślałabym, gdyby nie ten tytuł. Wciągająca, intrygująca, interesująca. Podczas lektury, w moim przypadku, nie obyło się bez zgrzytów. Nie zyskały mojej aprobaty gwałtowne, dziwne zachowania Pawła wobec Majki. Do tej pory nie rozumiem, dlaczego wybrała jego a nie Roberta, uosobienie ciepła, bezpieczeństwa. Ta postać wzbudziła we mnie taki lęk, że odkładałam powieść na kilka chwil, aby ochłonąć. To nie dla mnie. Jednak pomijając te fragmenty pozycja przypadła mi do gustu, przeczytałam ją szybko i z przyjemnością. 

Polecam!

poniedziałek, 20 lutego 2017

„On” Zośka Papużanka

Każda matka kocha swoje dziecko bezgraniczną miłością. Zawsze kocha. Nie tylko wtedy, gdy dobrze się uczy i sprawuje. Rodzicielka z uśmiechem na twarzy wita swoją pociechę przybiegającą, by pochwalić się pozytywnym stopniem, kolejnym wynalazkiem, żeby oznajmić co fantastycznego dokonał. Takie momenty są dla matek na pewno niebywale ważne, sprawiające, że ich serce fika radosne koziołki, a ze zwykle zatroskanych twarzy przez długi, długi czas nie może zniknąć ciepły uśmiech.

Dzieło Zośki Papużanki to interesujące, celne przestawienie obrazu egzystencji w PRL-u. To przede wszystkim mistrzowskie podejście do tematu. Świetnie opisane życie rodziny, w której pojawia się dziecko posiadające tak odmienne spojrzenie na rzeczywistość od swoich rówieśników.

Kiedy Bożena była w ciąży pozwalała sobie na marzenia o dziecku, które miała wydać na świat. Myślała o tym, jakie będzie, jaki zawód obejmie w przyszłości, jakimi wartościami będzie się kierowało w dorosłości. Gdy w końcu nadszedł dzień porodu, nic nie wskazywało na to, że z chłopcem będzie coś nie tak, iż będzie się wyróżniał na tle rówieśników, dopiero kiedy poszedł do szkoły zaczęły się kłopoty. Szybko stało się jasne, że Śpik to postać, której nie należy się nic. To antybohater, którym nie warto się interesować. Można się z niego nabijać, wyśmiewać. Nigdy nie zrobi nic co zasłużyłoby na pochwałę ze strony nauczycieli lub kolegów. Nie lubi języka polskiego, nie czyta książek. Nie lubi się uczyć. Przyjemność sprawia mu obserwowanie ludzi. Jest dziwny, żyje w swoim świecie, który trudno zrozumieć komukolwiek z zewnątrz. Jedynie jego matka walczy. O to, aby przeszedł do następnej klasy, odrobił zadanie domowe bo Śpika nic nie interesuje, nie zadaje pytań, nie wykazuje inicjatywy.

Sytuacja w pewnym momencie życia Śpika ulega zmianie. Jego matka nie potrafi przyjąć do wiadomości faktu iż dziecko, które było tak wycofane, obojętne na wszystko, nagle przeobraża się w kogoś całkiem innego.

Zośka Papużanka to nauczycielka języka polskiego w szkole podstawowej, autorka tekstów piosenek dla kabaretów oraz dwóch literackich publikacji: „Szopki” a także najnowszej „On”.

On” jest powieścią o trudnych relacjach matki i syna, który wzbudza w niej mieszane uczucia: wstyd, dumę, radość, smutek. Akcja rozgrywa się w Krakowie w czasach, kiedy technologia nieśmiało wkracza w życie człowieka, gdy ludzie zmuszeni są stać w długich kolejkach, aby zakupić konieczne do życia artykuły. Kiedy w życiu zwykłej rodziny Kowalskich pojawia się Śpik, byt ulega radykalnej zmianie przede wszystkim dla matki dziecka, która to z lękiem spogląda w przyszłość dziwnego syna.

On” to książka napisana przyjaznym czytelnikowi stylem. Odbiorca nie ma kłopotów z przyswojeniem tekstu, czerpie przyjemność z lektury. Prezentowana publikacja jest wyjątkowym dziełem autorki, który nie sposób porównać do jakiegokolwiek innego tytułu.

Sądzę, że książka zrobi wrażenie na każdym kto po nią sięgnie. Jest to tytuł, który niezwykle wciąga i intryguje. Zośka Papużanka dobrze przygotowała się do napisania tej powieści, dopracowała ją w każdym szczególe, co możemy odczuć na każdym kroku. Podczas lektury czytelnikowi towarzyszą wzruszenia i uśmiech. Zabawna, nietuzinkowa okładka skrywa w sobie ujmującą historię chłopca, którą warto poznać. 

czwartek, 16 lutego 2017

"Anioł do wynajęcia" Magdalena Kordel

Ta książka przypomina o tym, że cuda dzieją się na prawdę.



Z książkami Magdaleny Kordel wiąże się wiele pięknych wspomnień. Kiedy skończyłam czytać "Malownicze. Wymarzony dom", wiedziałam, że moja przygoda z jej twórczością to już na stałe. Przepiękny, lekki, przyjazny czytelniczce styl, jakim się posługuje, kusi, wabi i nie można się oprzeć, aby nie przeczytać kolejnej jej powieści. Z największą przyjemnością wzięłam do ręki "Anioła do wynajęcia" po czym odpłynęłam od pierwszych słów powieści.
Michalina jest na świecie sama. Babcia, która była dla niej wszystkim, odeszła. Wprawdzie jest jeszcze ojciec, lecz on nie oferuje córce takiego wsparcia, jakiego potrzebuje dziewczyna. Jego druga żona to bardzo zaborcza osoba, skutecznie odsunęła go od dawnego życia.  Powieść rozpoczyna się od początku wędrówki Michaliny. Dokąd zmierza? Sama tego nie wie. Jest jedynie świadoma tego, że musi dbać nie tylko o swoje zdrowie i bezpieczeństwo. Na swojej drodze spotyka wiele życzliwych osób, które są gotowe wyciągnąć w jej kierunku pomocną dłoń. Musi zmagać się z wieloma przeciwnościami losu, a my, czytelnicy, czynimy to wraz z nią. Przeżywamy porażki, wątpliwości dziewczyn, zastanawiamy się dokąd doprowadzi ją droga jaką obrała. Przed naszymi oczyma rozgrywa się cała gama najróżniejszych zdarzeń. Począwszy od tych złych skończywszy na dobrych. Doskonale przecież znamy powiedzenie: "Po każdej burzy wychodzi słońce". Tak dzieje się zarówno w naszym życiu, jak i w życiu bohaterów. 
Gabrysia na samotność nie musi narzekać. Jest właścicielką kwiaciarni, szczęśliwą żoną, matką i babcią. Tworzy zapierające dech w piersiach kompozycje, dzięki czemu kłopoty finansowe omijają jej biznes. Kiedy na zewnątrz panują ujemne temperatury, przed kwiaciarnią pojawia się piecyk, przy którym zmarznięci przechodnie przystają i łapczywie lgną do ciepła. Pewnego  dnia zatrzymuje się przy nim Michalina i nie przypuszczając nawet, że za chwilę, za kilka minut cuda zawładną jej życiem, z błogością w sercu łapie wydobywające się z piecyka ciepło. Zaintrygowana ubraną w lekką kurtkę oraz trampki
dziewczyną, Gabriela wychodzi na przeciw Michalinie... 



Już po raz kolejny Magda zaprosiła mnie do Malowniczego. Na przyjęcie zaproszenia nie musiała długo czekać, bowiem jej książki czytałam, czytam i czytać będę z samą przyjemnością. Jest to następna książka w jej dorobku, w której znajdziemy wszystko to, z czego słynie Magda, czyli błyskotliwy humor, ujmujące przedstawienie rzeczywistości, świetnie wykreowani, autentyczni bohaterowie. "Anioł do wynajęcia" to tytuł idealny w każdym calu. Już od pierwszych słów zostałam wciągnięta bez reszty. Na pozór jest to publikacja odrębna od poprzednich, lecz jak dowiadujemy się pod koniec lektury, Magda nie zapomniała o Malowniczym i postanowiła uwzględnić go w nowej powieści. Okładka tej powieści została dobrana adekwatnie do treści, cieszy oko, zachęca, aby przeczytać treść, jaką skrywa.  Dzieła Magdaleny Kordel emanują blaskiem, który ona sama nosi w sobie, w sercu. Swoje optymistyczne podejście do świata, uśmiech potrafi przelać na papier, dzięki czemu, my czytelniczki, bez problemu możemy poznać część jej duszy. "Anioł do wynajęcia" to kolejna cudowna powieść, po którą powinien sięgnąć każdy, kto uwielbia twórczość tej autorki ale także ten, kto jeszcze nie zna fenomenalnego talentu Magdaleny Kordel.

wtorek, 7 lutego 2017

"U stóp bogini" Chitra Banerjee Divakaruni

Każda powieść jest inna. Jedna wniesie do życia czytelnika słońce, druga sprawi, że nie będzie on mógł pozbierać roztrzaskanego serca a jeszcze inna spowoduje, iż przez długi czas nie znajdzie w sobie ochoty rozpocząć nową książkę, ponieważ będzie trwał w świecie, z którego właśnie wyszedł. Bywa różnie. "U stóp bogini" to bez wątpienia publikacja, o której trudno zapomnieć. Dobrze napisana, chwytliwym, łatwym do przyswojenia stylem. 

Sabitri to Hinduska, jest córką ubogiego piekarza. Skrycie marzy o zdobywaniu wiedzy. Nie wie, czy będzie mogła ją posiąść ponieważ w domu wciąż brakuje funduszy na najpilniejsze potrzeby. Jednak my czytelnicy szybko możemy się przekonać, że nad dziewczyną czuwa dobra, szczęśliwa gwiazda, która zsyła jej pewną wpływową kobietę. To dzięki niej Sabitri stanie przed szansą spełnienia swoich pragnień. Czy ją odpowiednio wykorzysta i doceni? 

Mijają lata. Bela jest córką Sabitri i postanawia postawić wszystko na jedną kartę. Na miłość. Wyrusza w ślad za ukochanym za ocean, do Ameryki sądząc, iż właśnie tam czeka ją szczęśliwe życie. Za pewien czas Beli przyjdzie zmierzyć się z trudami, jakie niesie za sobą macierzyństwo... 

Kolejna książka Wydawnictwa Kobiecego to dobra lektura dla wszystkich zakochanych w Indiach kobiet, które chcą przeczytać o losach zwykłych kobiet odważnie kroczących przez życie. "U stóp bogini" jest tytułem interesującym, intrygującym. Przeczytałam ją w trzy dni i... poczułam niedosyt. Najbardziej przypadł mi do gustu pomysł autorki, aby opisać trzy pokolenia kobiet. Przedstawić ich życie a dzięki temu my, czytelnicy, możemy zdecydować która postać odpowiada nam najbardziej. Nie jest to wybitna pozycja nie mniej jednak przyjemna i wciągająca, może też trochę kontrowersyjna.

poniedziałek, 30 stycznia 2017

„Mój obrońca” Jodi Ellen Malpas


Miłość to najpiękniejsze uczucie, jakiego możemy doświadczyć na ziemi. Dzięki niej wznosimy się do nieba, mamy siłę do pokonywania życiowych przeszkód, lecz przez nią również często cierpimy zwłaszcza w okresie dorastania, kiedy obieramy obiekt westchnień, który nie zasługuje na naszą miłość, ale także w dorosłości, gdy partner opuszcza, odchodzi. Kiedy kochamy, pragniemy dobra ukochanej osoby, jej bezpieczeństwa. Miłość jest związana również z namiętnością. Nie bez powodu także mówi się, że miłość to przyjaźń doprawiona cielesnością. Rzeczywistość w jaką weszłam za sprawą tejże lektury, nie spotkała się z pozytywnym odbiorem. Uważam, że jest to książka łatwa, lekka i nic nie wnosząca do życia czytelnika. Tani romanso-erotyk ze zdecydowanie silniejszym naciskiem na to drugie.

Camille to, mogłoby się wydawać, rozkapryszona córka bogatego taty. Ale pozory mylą. Szybko zorientujemy się, że dziewczyna pragnie wolności... niestety, nie jest jej to dane. Życie, jakie wiedzie, na wysokim poziomie spotyka się nie tylko z wygodą, ale także z pogróżkami, tajemniczymi listami nie koniecznie sympatycznymi. Kiedy ojciec głównej bohaterki, bez jej zgody, wynajmuje ochronę, aby córka była bezpieczna, Camille wpada w furię. Przystojny, inteligentny, ostry, stanowczy Jake to niesamowicie smakowity kąsek dla każdej kobiety. Mężczyzna profesjonalnie podchodzi do swojego zadania i chroni Cami m.in. przed jej byłym partnerem. Gdy swoje kroki stawia wszędzie tam, gdzie jego podopieczna, ta denerwuje się, co ciężko jest ukryć. Początkowa niechęć przyszłej modelki do swojego obrońcy stopniowo umyka w zapomnienie i pojawia się problem, ponieważ na miejsce po antypatii usadawia się... miłość.

Jak na taki rozwój wypadków zareaguje pracodawca Jake'a? Czy ochroniarz zdobędzie się na odwagę i wyjawi swej ukochanej prawdę o swojej mrocznej przeszłości? W jaki sposób zareaguje Camille, kiedy dowie się, że była oszukiwana przez mężczyznę, którego pokochała?

Związek, jaki tworzy Jake i Camille, to relacja opierająca się przede wszystkim na zbliżeniach seksualnych, przyjemności cielesnej oraz pożądaniu. Bardzo bajkowe, wręcz nierealne opisy seksualne stanowią tutaj tak jakby podstawę, na której główni bohaterowie usiłują zbudować głębszą relację. Czy im się uda?

Przez całą lekturę czytelniczce towarzyszy niepokój o życie postaci. To można wyczuć od pierwszych stron. Ilustracja widniejąca na okładce może zmylić. Sugeruje ona bowiem lekką, przyjemną historię o miłości. Nie dajcie się zwieść. „Mój obrońca” to powieść dla miłośniczek literatury erotycznej, nie dla zakochanych w sympatycznych, łagodnych romansach. Popełniłam duży błąd sięgając po tę publikację. Męczyłam się z nią i czułam niesmak. Nigdy więcej nie zaglądnę już do książki, w której można znaleźć fabułę ociekającą erotyką. Książka jest mocno wyidealizowana, chwilami bardzo przesłodzona. Aż mdli. To taka huśtawka, w której nie mogłam się odnaleźć.