Prozę Pani Doroty Gąsiorowskiej śledzę od samego debiutu. Cenię jej twórczość za piękno i subtelność przekazu, a także rozbudowane opisy. Nie wiem dlaczego na półce, na przeczytanie czeka na mnie „Córka ognia”. Naruszyłam więc kolejność, jednak nie sprawiło to żadnego problemu w odbiorze treści. Przyznaję, że „Córkę wody” czytałam długo. Jest to spora lektura, która tchnie spokojem, ale nie nudą, na pewno nie. Jeśli mają Państwo ochotę zanurzyć się w inny świat, odwiedzić ciekawych bohaterów i prześledzić ich losy, tak odmienne a zarazem podobne do naszych, zachęcam. Zostańcie ze mną dalej!
Aby uciec przed przytłaczającym światem show biznesu, utalentowana artystka – Lea – ucieka z Polski i trafia na Kretę. Plan ma prosty. Chce odpocząć i nabrać dystansu. Niespodziewanie dla siebie napotyka na ślad pewnej dziewczyny (Anastasii), która zmarła w tajemniczych okolicznościach, podobnie jak inne kobiety z tej wyspy. Na jej drodze staje też Igor. Poznali się w samolocie, a ponownie spotkali na Krecie. Mężczyzna ma dość bliskie powiązania ze śmiercią Anastasii. Czy wspomnienia z tym związane nie okażą się zbyt bolesne, by podzielić się nimi z Leą? Dokąd owe śledztwo doprowadzi tę parę?
Książka szalenie mi się podobała. Szczególną sympatią otoczyłam Nilayę. Drugą bohaterkę żyjącą w dalekiej przeszłości, w zupełnie innej, ale to ZUPEŁNIE!, rzeczywistości. Czy jej niełatwe losy w jakiś sposób mogą spleść się z żyjącą w XXI wieku Leą?
Pióro autorki jak zawsze rysuje przed odbiorcami piękne obrazy, które zostają w nas na długo po zakończeniu lektury. Rewelacja! Dajcie się zauroczyć.
Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Znak.
To była czysta przyjemność!

Komentarze
Prześlij komentarz