Piękna, soczyście zielona okładka niniejszej książki szybko wzbudza zainteresowanie obiecując lekką niezobowiązującą lekturę. Chociaż w kalendarzu rozpanoszyła się już bez pardonu wiosna, na zewnątrz jeszcze obserwujemy brązowy trawnik, smutne, nagie drzewa a z nieba spadają krople deszczu bądź płatki śniegu. Jednak słysząc piękny śpiew ptaków nie sposób nie stwierdzić, że pod nie zachęcającym krajobrazem kryje się już ta oszałamiająca zieleń, która tylko czeka na odpowiedni moment, aby rozgościć się na ziemi. Właśnie w taki czas sprzyja czytaniu przyjemnych dla duszy powieści. Sądziłam, że „A gdyby tak...” jest takim łatwym w odbiorze czytadłem... Zuzanna Stawska, kobieta po przejściach, miłość odsunęła od siebie na jej miejsce pozwalając wkroczyć przyjemności. Tak jest przecież bezpieczniej. Do czasu, kiedy dwie strony zupełnie dobrowolnie się na to zgadzają... Kiedy podczas konferencji spotyka Aleksandra, dawnych uczuć do tego mężczyzny już nie sposób zagłuszyć. Pa...