Przejdź do głównej zawartości

"Nie obiecuj mi jutra" Gabriela Gargaś PRZED PREMIERĄ.

 

Gdy otrzymałam przesyłkę od Wydawnictwa Filia, uśmiechnęłam się. Najpierw zobaczyłam różową kopertę, a później tę śliczną okładkę. I nie jest to ani trochę naciągane. Ma coś w sobie, przyznajcie. Nie namyślając się długo zaczęłam czytać i przepadłam.

Odnalazłam w niej poniekąd swoją historię, choć, jednocześnie, tak wiele różni mnie od Doroty, która wskutek wypadku porusza się na wózku inwalidzkim. Nie może tego zaakceptować. Odtrąca bardziej lub mniej świadomie swojego męża Aleksa, który naprawdę chce jej pomagać. Ale kobieta pogrążona w czarnych myślach... wiadomo w jaki sposób reaguje. Aleks z kolei, przeciążony pracą i stresem, sam trafia do szpitala. Poznaje tam pozytywnie nastawioną do życia Marię i początkowo zbuntowaną przeciwko losowi, Laurę. Z czasem jego relacja z tą ostatnią zaczyna nabierać... rumieńców.

Poznajemy też Arletę i Michała. Michał jest neurochirurgiem, świetnym fachowcem. Za to na płaszczyźnie prywatnej zagubiony i samotny. Arleta przychodzi do niego z bólem kręgosłupa, ale nie chce przyjąć do wiadomości, że w jej przypadku operacja może być już koniecznością. Jednak z czasem wiele zaczyna się zmieniać. Czy na lepsze?


W niniejszej historii autorka prezentuje nam wielu bohaterów. Spodziewajcie się, że czytając poznacie nie tylko tych, o których wspomniałam wyżej. Na ponad trzystu stronach przeżywają oni mnóstwo życiowych rozterek. Nie wiedzą, szukają, błądzą, próbują. Tak jak my, prawda? Jest też wiele mądrych słów o miłości. Czym jest, czym może być...


Mnie osobiście najmocniej uderzył wątek Doroty, gdyż po raz kolejny uzmysłowił mi jak wielką szczęściarą jestem. Bardzo zgadzam się również z słowami Pani Gabrieli o niepełnosprawności:

... Pragnęła, by świat zrozumiał, że niepełnosprawność nie definiuje człowieka...”


Też bym sobie tego życzyła.

Myślę, że „Nie obiecuj mi jutra” jest kolejną „przypominajką” prostych życiowych prawd, o których zbyt łatwo zapominamy dając ponieść się emocjom i uczuciom.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Zakochane Zakopane latem" Antologia

  Pierwsza Państwa myśl o Zakopanem to? Dajcie proszę znać w komentarzach, koniecznie. Mnie kojarzy się ono z górami i śniegiem. To tak na początek. Wydawnictwo Filia wypuszczając letnią antologię pt. „Zakochane Zakopane latem” chce zmienić to powszechne mam wrażenie (a może się mylę?) postrzeganie i pokazać inną twarz tego miasta i jego okolic. Być może jakaś część moich odbiorców czytała „Zakochane Zakopane” końcem ubiegłego roku. Jak pamiętamy punktem stycznym dla tamtych historii okazała się wygrana w konkursie czyli pobyt w Willi pod Jodłami. Świetny, ciepły, bardzo klimatyczny zbiór opowiadań. Niniejsza antologia nie jest kontynuacją, tworzy go prawie całkowicie inne grono autorów, ale jednak mają ze sobą coś wspólnego. Zakopane i Willę pod Jodłami. Agnieszka Lingas-Łoniewska, Dorota Milli, Magda Stachula, Alek Rogoziński, Magdalena Witkiewicz, Katarzyna Misiołek i Agnieszka Olejnik. Takie oto grono wysyła swoich bohaterów do Willi pod Jodłami. Dzieje się to w różn...

"Serce w obłokach" Magdalena Kordel.

Codzienna rutyna może przytłaczać. Zwłaszcza, gdy za oknem pada deszcz i niebo zasnute jest pierzyną chmur. Od czasu do czasu zdarzają się dni, kiedy brak chęci do działania. Czasem nawet trudno wykrzesać w sobie wiarę w to, że nazajutrz będzie lepiej. Takie chwile dotykają każdego. Także Klementyna, główna bohaterka serii „Miasteczko” Magdaleny Kordel, bez wątpienia również miewałaby takie dni. Pełne zniechęcenia. Miałaby je, gdyby nie Dobrochna, jej córka. Rezolutna, mądra dziewczynka, która na każde pytanie ma trafną i nader dojrzałą odpowiedź. Dzięki temu potrafi rozbawić największego ponuraka. „ Serce w obłokach” to książka, która zaczyna tętnić życiem właśnie dzięki Dobrochnie, ponieważ to ona nakłania Klementynę do przygarnięcia... sroki. Od tego momentu życie dziewczyn i ich najbliższych nabiera tempa. Sroka zwiastuje gości. Tak twierdzi Stara Anna. Rzeczywiście, nie trzeba długo czekać na potwierdzenie jej słów. Drzwi mieszkania Klementyny pozostają niemal przez cał...

"Miłość z błękitnego nieba" Krystyna Mirek.

Zasadniczo nie czytuję książek po raz drugi. Zdarzyło mi się to kilka lat temu w przypadku Richarda Paula Evansa „Zimowe sny” i na tym koniec. Kiedy pojawiła się zapowiedź powieści Krystyny Mirek „Miłość z błękitnego nieba” wiedziałam, że z przyjemnością jeszcze raz zanurzę się w znaną już historię. Prezentowana powieść to wznowienie i rozszerzenie „Miłości z jasnego nieba”. Recenzja tej książki jest dostępna na blogu. Została dodana w roku 2016. Takim oto sposobem powrót do literackiej przeszłości po raz drugi stał się faktem. Dajmy się przenieść do dwóch znacznie od siebie oddalonych miast. Monachium oraz Kraków. Do tego ostatniego przylatuje Angelika. Rzeczą dla niej oczywistą jest fakt, że jej stopa ląduje na tej ziemi tylko w celach zawodowych. Pod absolutnie żadnym innym pozorem nie zdecydowałaby się zawitać do Krakowa. Zbyt wiele bolesnych wspomnień się z nim wiąże. Kobieta nie ma ochoty do nich wracać. Przyjechała do rodzinnego miasta, by podpisać kontrakt otwierając...