Stało się coś zdecydowanie niebywałego. Przeczytałam dwa tomy serii jeden po drugim. To się nie zdarza często. Bardzo lubię jak Agnieszka Krawczyk zaprasza nas do ogrodu. Kojarzy mi się to ze świeżością i oczywiście zapachem kwiatów a któż tego nie lubi? To już chyba drugi raz kiedy przyjęłam od niej taką zachętę do odwiedzenia wykreowanego jej sprawnymi dłońmi ogrodu. I drugi raz się nie zawiodłam. Choć muszę szczerze przyznać – potrzebowałam dłuższej chwili, żeby dobrze wciągnąć się w lekturę. Dwa czasowe tory. Przeszłość i teraźniejszość. Moc intryg i świetne zwieńczenie. Róża kocha sztukę. Ma to szczęście, że pracuje w galerii, gdzie jednocześnie, mam wrażenie, realizuje swoje hobby. Pewnego dnia jej mama wpada na pomysł urządzenia wystawnego poczęstunku z okazji jubileuszu własnego oraz swojej rodzicielki. Feta zdecydowanie musi być wyjątkowa. Łabonarówka. To tam będą świętowali. Będzie to również okazja do odświeżenia wspomnień dla Giny, gdyż właśnie tam się wychowa...