Przejdź do głównej zawartości

"Czarny humor czyli o kościele na wesoło" ks. Piotr Pawlukiewicz, ks. Bogusław Kowalski


 


160 stron. Książka przeczytana w mgnieniu oka, a po niej jedno podstawowe pytanie. Dlaczego w kościele rzeczywiście jest tak mało wesołości. Przyznam szczerze, że jeszcze kilka lat wstecz nie zastanawiałam się nad tym w ogóle. Przyjmowałam wszystko takim, jakie było, ale w sumie dlaczego? Co z tą radością w kościele? Nie przystoi? Owszem cieszymy się z narodzenia Pańskiego oraz Zmartwychwstania, ale też tak jakoś oszczędnie, nie sądzicie?


Czarny humor. O kościele na wesoło” to zapis rozmów księży Pawlukiewicza i Kowalskiego. Można również łatwo znaleźć treść książki w wersji audio na You Tube. Jak kto woli. Zapoznać się z materiałem na pewno warto, żeby poznać księży od mało poważnej strony. Księży, którzy potrafią się śmiać ze swoich wtop, wpadek, przejęzyczeń. Znajdą Państwo tutaj szereg historii i anegdot wyciskających łzy z oczu. Nie trzeba dodawać jakie to łzy.

Myślę, że takich właśnie duszpasterzy potrzebujemy znacznie, znacznie więcej. Ludzkich. Otwartych. Z dystansem.

Z księdzem Piotrem Pawlukiewiczem „spotkałam się” już wielokrotnie przy okazji różnych łatwo dostępnych w sieci konferencji. Lubię go słuchać. Mówi bardzo jasno i konkretnie trafia do serca. Zaś ks. Kowalskiego kojarzę tylko właśnie z „Czarnego humoru...”. Nie mniej jednak cieszę się, że obaj stanęli na mojej drodze chociaż w taki wirtualny sposób.


Chciałam tutaj przytoczyć jedną z opowiedzianych przez księży historii, ale zdałam sobie sprawę, że nie mogłabym poprzestać na jednej, ponieważ ze śmiechu płakałam kilka razy. Nie pozostaje mi nic innego jak tylko odesłać Państwa do lektury lub nagrania. Nie zapomnijcie o chusteczkach. Na prawdę mogą się przydać.

Komentarze

  1. Chciałabym zajrzeć do tych rozmów. Bardzo cenię ks.Pawlukiewicza.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Zakochane Zakopane latem" Antologia

  Pierwsza Państwa myśl o Zakopanem to? Dajcie proszę znać w komentarzach, koniecznie. Mnie kojarzy się ono z górami i śniegiem. To tak na początek. Wydawnictwo Filia wypuszczając letnią antologię pt. „Zakochane Zakopane latem” chce zmienić to powszechne mam wrażenie (a może się mylę?) postrzeganie i pokazać inną twarz tego miasta i jego okolic. Być może jakaś część moich odbiorców czytała „Zakochane Zakopane” końcem ubiegłego roku. Jak pamiętamy punktem stycznym dla tamtych historii okazała się wygrana w konkursie czyli pobyt w Willi pod Jodłami. Świetny, ciepły, bardzo klimatyczny zbiór opowiadań. Niniejsza antologia nie jest kontynuacją, tworzy go prawie całkowicie inne grono autorów, ale jednak mają ze sobą coś wspólnego. Zakopane i Willę pod Jodłami. Agnieszka Lingas-Łoniewska, Dorota Milli, Magda Stachula, Alek Rogoziński, Magdalena Witkiewicz, Katarzyna Misiołek i Agnieszka Olejnik. Takie oto grono wysyła swoich bohaterów do Willi pod Jodłami. Dzieje się to w różn...

"Serce w obłokach" Magdalena Kordel.

Codzienna rutyna może przytłaczać. Zwłaszcza, gdy za oknem pada deszcz i niebo zasnute jest pierzyną chmur. Od czasu do czasu zdarzają się dni, kiedy brak chęci do działania. Czasem nawet trudno wykrzesać w sobie wiarę w to, że nazajutrz będzie lepiej. Takie chwile dotykają każdego. Także Klementyna, główna bohaterka serii „Miasteczko” Magdaleny Kordel, bez wątpienia również miewałaby takie dni. Pełne zniechęcenia. Miałaby je, gdyby nie Dobrochna, jej córka. Rezolutna, mądra dziewczynka, która na każde pytanie ma trafną i nader dojrzałą odpowiedź. Dzięki temu potrafi rozbawić największego ponuraka. „ Serce w obłokach” to książka, która zaczyna tętnić życiem właśnie dzięki Dobrochnie, ponieważ to ona nakłania Klementynę do przygarnięcia... sroki. Od tego momentu życie dziewczyn i ich najbliższych nabiera tempa. Sroka zwiastuje gości. Tak twierdzi Stara Anna. Rzeczywiście, nie trzeba długo czekać na potwierdzenie jej słów. Drzwi mieszkania Klementyny pozostają niemal przez cał...

"Najpiękniejszy sen" Katarzyna Michalak

  Nadszedł w końcu ten moment, w którym trzeba pożegnać kolejnych bohaterów. Na „Najpiękniejszy sen” musieliśmy poczekać dłużej, ale uważam, że było warto. Na serię składa się aż sześć tomów. Myślę, iż to dobra, wystarczająca liczba. Okładka ostatniej części tak jak w przypadku poprzednich, rozczulająca i słodka. A jak z treścią? Jak wiemy, życie bohaterów cyklu Mazurskiego nigdy nie rozpieszczało. To ludzie z przeszłością, do której będą musieli dopisać jeszcze nie jedno zanim trochę odetchną i zobaczą przed sobą mniej wyboistą drogę. Historia „Najpiękniejszego snu” rozpoczyna się tak, żeby czytelnik nie był w stanie odłożyć lektury na później. 24 grudnia. Do dworku w Marcinkach w opłakanym stanie dociera wyczekiwany Sergiej z małą dziewczynką w ramionach. Mężczyzna nie ma możliwości wyjaśnienia sytuacji. Chwilę później zaczyna walkę o swoje życie, w domu pozostawiając mocno zdezorientowanych przyjaciół i rodzinę. Pierwszą myślą, która przychodzi do głowy Magdzie, żonie Sergiej...