To już przedostatnia część serii „Siostry Jutrzenki”. Serii, o której według mnie jest zdecydowanie za cicho. Serii, która jest fenomenalna, fantastyczna i ma świetnie wykreowanych bohaterów. Mogę tak bez końca. Uwielbiam ją całym sercem. Czuję się zaczarowana i mam nadzieję, że czytający podzielą to zdanie. Teraźniejszość. Michalina wciąż interesuje się losami swoich przodków. Puzzle, które układa z zasłyszanych bądź wyczytanych słów, tworzą coraz obszerniejszą układankę. Kolejnym przystankiem w drodze do pełnego rodzinnego obrazu stają się kobierce utkane przez Arachnę stanowiące nie lada zagadkę. Wydaje się jasne, że są trzy. Jeden dla Balbiny, jeden dla Klary, jeden dla Rozalii. Wychodzi jednak na to, iż swój otrzymała jeszcze jedna osoba. Co kobieta chciała zostawić córkom i nie tylko im? Oprócz tego Michalina nie jest już pewna swojego prywatnego życia, a praca nad książką nie idzie tak, jakby sobie tego życzyła. Więcej pytań niż odpowiedzi? Tak to bywa... Przesz...