Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Filia miałam okazję poznać zupełnie nietuzinkową historię, która w mojej pamięci na pewno zapisze się na dłużej. Nigdy wcześniej nie miałam styczności z taką książką. Mam nadzieję, że Państwo dacie się na nią namówić, bo naprawdę, naprawdę warto. Pomijając fakt, iż autorka tak wszystko opisuje, że głowę mam napitą obrazami, przed chwilą wpisując w Google „wyspa Jeju” sprawdziłam, czy rzeczywiście dobrze to wszystko widzę. Okazało się, że jak najbardziej! Jest to niesamowite, kiedy miejsca z książek możemy zobaczyć nie tylko w wyobraźni, prawda?
Na wspomnianej już wyspie Jeju, Korea, żyje Mi-ja i Youngsook. Dziewczynki, mimo różnic szybko nawiązują silną nić porozumienia. Ramię w ramię nurkują w głębinach i obserwują na czym polega praca kobiet, by dobrze ją w późniejszych latach wykonywać. Wydają się, że nic nie stanie na drodze ich przyjaźni. Ale życie bywa zaskakujące. Życie przyjaciółek przypada na trudny politycznie czas, co odciśnie na nich nie małe piętno.
Czy zdołają sobie wybaczyć?
A może ich dzieci skłonią je do wyciągnięcia ręki na zgodę?
Role na wyspie są odwrócone. Kobiety przynoszą do domu pokarm, mężowie pozostają w domu, by otoczyć opieką dzieci, jednak nie jest to żadną przeszkodą do tego, aby mężczyźni zaznaczali, że to i taki oni są panami... To niesamowite ile kobieta potrafi znieść.
Dzięki tej książce mamy okazję przenieść się w zupełnie inny świat. Ja bardzo chętnie sięgnę po inne książki autorki.
Poznać japońskie tradycje i wierzenia.
Odetchnąć, że nasze życie, kobiet, jest właśnie takie. Myślę, że wdzięczność nasunie się tutaj wręcz samoistnie.
Bardzo polecam.
Komentarze
Prześlij komentarz