Drugi tom serii „Świąteczna księgarnia”. Można śmiało czytać bez znajomości części pierwszej. Uważam, że niczego nie stracicie naruszając kolejność. Bo to iż warto sięgnąć również po „Świąteczną księgarnię” nie ulega wątpliwości.
Co słychać u Carmen? Oj dzieje się. Ukochany wyjechał do brazylijskiej dżungli i nie sposób nawiązać z nim kontaktu. A dziewczyna miałaby o czym mu opowiadać. Zapewne większość ich rozmów dotyczyłaby faktu, że księgarni, w której pracuje, grozi zamknięcie. Wszystko przez to, że jej właściciel marzy o odbyciu podróży życia. Jednak trudno odwodzić mężczyznę od tego pomysłu. Trzeba spełniać marzenia, prawda?
Bardzo przypadł mi do gustu wątek Carmen- jej siostra i Carmen – jej siostrzeńcy. Szczególnie ten drugi. Pewnie się powtórzę, z recenzji pierwszego tomu, ale nie kojarzę, aby w jakiejkolwiek książce był on tak zaznaczony.
Całość? Przewidywalna, ale odnoszę nieodparte wrażenie, że w czasie zimowo świątecznym zupełnie nam to nie przeszkadza.
Jest „magia” Bożego Narodzenia, jest zapierający dech w piersiach Edynburg, jest miłość, są tajemnice związane z księgarnią. Czego więcej potrzeba? Może tylko kubka z herbatą lub gorącą czekoladą, który będzie kropką nad i.

Komentarze
Prześlij komentarz