Tekst powstaje we współpracy z Wydawnictwem Filia. Serdecznie dziękuję za przesłanie egzemplarza recenzenckiego.
Prozą Pani Barbary Wysoczańskiej zachwyciłam się czytając jej debiut. Do tej pory uważam, że „Narzeczona nazisty” jest jedną z najlepszych powieści historycznych, jakie miałam przyjemność poznać. Teraz sięgnęłam po „Lenę” i moje zdanie na temat pióra autorki ani trochę nie uległo zmianie. Nadal myślę, że jest na wysokim poziomie. Lektura upływa szybko i przynosi wiele satysfakcji. To niebywałe, iż można tak lekko opowiadać o trudach, tragediach, zawieruchach życia.
Hanna Garlicka mieszka w Paryżu, do którego trafiła po ciężkich doświadczeniach wojennych. Zajmuje się tam malarstwem. Jej spokojną egzystencję zakłóca wiadomość z Polski, wraca przeszłość. Kobieta decyduje się odwiedzić ojczyznę, by pomóc, a przynajmniej spróbować pomóc, mężczyźnie, który niegdyś nie wahał się jej uratować z rąk bolszewików.
Czy zawsze wyciągnięta dłoń zostaje doceniona?
Jak potoczą się losy bohaterów?
„Lena” łapie za serce i trzyma jeszcze długo po lekturze. Jej głęboka treść bez wątpienia ma w sobie coś wyjątkowego. Mnie przy czytaniu nie chciało opuścić również wzruszenie. Obyło się bez łez, ale polecam mieć pod ręką chusteczki. Emocji tutaj nie brakuje. Mam wrażenie, że niniejsza historia mogła się wydarzyć. Została bardzo realistycznie przedstawiona. Idealnie wyważona.
Dla takich książek warto czytać.
Polecam!

Komentarze
Prześlij komentarz