Tom szósty.
Czasami trudno mi uwierzyć, że po pierwsze już tyle części tej serii za mną, a po drugie w to, iż wciąż trzyma wysoki poziom. Zagadki nadal zajmujące i naprawdę chce się czytać. Świetna sprawa, prawda?
Zapinamy pasy i lecimy do Szwecji.
Fjabllaca. To tam w nieznanych nikomu, bardzo tajemniczych okolicznościach życie traci pewien mężczyzna. Dopiero kilka miesięcy po tym tragicznym zdarzeniu w jeziorze ktoś odnajduje jego zwłoki. I sprawa komplikuje się, zaciska coraz mocniej gdyż znajomy zmarłego, pisarz, zaczyna dostawać pogróżki... ale dlaczego? Od kogo? I w jaki sposób można trafnie połączyć te dwie na pierwszy rzut odrębne sprawy? Ja nie miałam pojęcia... ale Lackberg jak zwykle mnie nie zawiodła.
Ponadto odwiedzamy również stałych bohaterów serii i śledzimy ich codzienność, w której jasne chwile zręcznie przeplatają się z tymi czarnymi...
Bardzo dobry kryminał w dużą dozą obyczajówki.
To, co lubię najbardziej.
Polecam serdecznie.
Czytam kolejną część, jeszcze nie czuję przesytu. Chociaż muszę szczerze powiedzieć, że po Syrence potrzebowałam chwili przerwy.
Ostatnie sceny są naprawdę mocne i działają na wyobraźnię!
Komentarze
Prześlij komentarz