Na początku nie było łatwo, ale jak już kupiłam to przeczytam!
W końcu już tyle książek mam zaczętych nie dokończonych, że głowa mała i na pewno nie chcę kolejnych do tamtych dokładać. Tę powieść zaproponowała w swoim klubie książki pewna nadmorska youtuberka. Wydało mi się to sympatyczne. Coś innego, nowego, stwierdziłam... spróbuję!
Jak już przebrnęłam przez kilkanaście stron i „wgryzłam” się w fabułę to zaczęłam ją naprawdę doceniać i teraz chętnie Państwu ją polecę.
To jest coś na przerwę, odskocznię od rzeczywistości, coś nieprawdopodobnego... a może poszczególne wątki wcale takie nie są? Oceńcie sami!
Clementine chce być zajęta więc układa plan.
Będę pracowała. Najlepiej ciężko.
Pokocham kogoś. Najlepiej kogoś miłego.
Sięgnę gwiazd. A przynajmniej się postaram.
Tak mniej więcej on wygląda.
I wszystko szło naprawdę w porządku, przez rok. Dziewczyna skrzętnie omijała tylko punkt związany z miłością aż tu nagle w mieszkaniu zmarłej cioci spotyka mężczyznę. W nim to śmiało mogłaby się zakochać. Przystojny z ciepłym spojrzeniem. Czego chcieć więcej? Cóż... może tego, żeby zgrać się w czasie?
Brzmi zagadkowo, prawda?
Przygotujcie się, że prawdopodobnie będziecie zaskoczeni co kilka stron.
To nie jest oczywista banalna książka.
Bardzo na plus odnotowuję sobie te wątki o relacji głównej bohaterki z ciocią. Tego jest w literaturze mało. Zwykle czytamy o więziach rodzicielskich a te dalsze konfiguracje są bardzo spłycane albo po prostu pomijane. Tu jest inaczej.
Po przeczytaniu jestem na tak!
A Wy?
Komentarze
Prześlij komentarz