Tom piąty.
Erika na tropie przeszłości swojej mamy. Odnajduje hitlerowski medal, który był w posiadaniu właśnie rodzicielki. Ale dlaczego? Po co? Nie ma oczywiście żadnych szans na to, aby kobieta porzuciła śledztwo w tym temacie. Przyznajcie, że po takim starcie nikt z nas by go nie zarzucił. W związku z tym odwiedza pewnego historyka z nadzieją, że on będzie umiał jej jakkolwiek służyć pomocą. Spotkanie odbywa się w dziwnej, zupełnie nie naturalnej, dusznej atmosferze a dwa dni po nim... historyk zostaje zamordowany. Erika drąży jednak dalej. Bardzo chce „namalować” sobie obraz matki. Dlaczego była właśnie taka? nieokazująca czułości i miłości córkom? Jak widzicie ponownie mamy do czynienia z dwiema sprawami wymagającymi rozwiązania. Prywatną rodzinną Eriki i taką już dla policji związaną z zabójstwem historyka.
Nie ma czasu na znużenie. Po słabym czwartym tomie przyszedł czas na kolejną petardę.
Czytało się świetnie. Wciąga bez reszty.
Wątki, w których poznajemy matkę Eriki te z około drugiej wojny światowej a także dotyczące mężczyzny i obyczajowe... wszystko świetnie podane.
Lackberg wróciła na swój wysoki poziom.
Bardzo polecam.
Komentarze
Prześlij komentarz