Od czasu serii ,,Mazurskiej" Pani Katarzyna Michalak nie złapała mnie za serce. W jej powieściach zawsze coś mi zgrzytało. Niby miło, ale. No właśnie, ale... Aż do teraz. To jest fantastyczna historia! Zima. Śniegu po pas. Chata gdzieś na końcu świata. Czy już tyle wystarczy, by wyobraźnia zaszalała Państwu tak jak mnie? Mam nadzieję, że tak. Jestem oczarowana scenerią, jaką wyreżyserowała autorka. Jest bardzo nastrojowo i przytulnie, a przecież tego pragniemy w okresie świąt Bożego Narodzenia, prawda? Gabriel po śmierci siostry zaszywa się w swojej samotni. Jest mu tam bardzo dobrze. Z tęsknotą za Olgą radzi sobie nieźle. Mężczyzna, niegdyś rozpoznawany, za sprawą filmików wrzucanych do sieci, pragnie spokoju. Ten jest mu dany tylko do momentu, w którym na jego drodze staje Liwia. Dziewczyna, znaleziona przez Gabriela w lesie, liczy na bezpieczną przystań. Chciałaby poczuć, że komuś na niej zależy, że nie jest sama bo przeszłość jest naprawdę ciężka ...