Dzień dobry Państwu, Od ostatniej recenzji powieści Krawczyk minęło już sporo czasu. Zatęskniłam za jej piórem i zachłannie rzuciłam się na najnowsze jej dzieło. Kto z Was ma ochotę na wycieczkę do Krakowa i Zakopanego? Wycieczkę, podczas której nie będziemy zwiedzać najbardziej znanych punktów tychże miast a odwiedzimy te ukryte, może i nie w pełni docenione? Jeśli odpowiedź na powyższe dwa pytania jest twierdząca, zapraszam dalej. Ci, którzy znają twórczość Agnieszki, doskonale wiedzą, że wlewa ona do swoich historii dużo sielskości, nawet jeśli akcja toczy się w metropoliach. Na kartach jej powieści z łatwością można odnaleźć sympatię, życzliwość i empatię. Słowem wszystko to, czego w rozbieganym świecie jest tak mało. Autorka na piedestale stawia uczucia oraz emocje. Nie inaczej jest w przypadku książki pt. „Splątane ścieżki”. Kraków. Stara Krowodrza. To tam mieści się pasmanteria, której właścicielką jest Klaudyna. Można pokusić się by nazwać ją chodzącą encyklop...