
Camille to,
mogłoby się wydawać, rozkapryszona córka bogatego taty. Ale
pozory mylą. Szybko zorientujemy się, że dziewczyna pragnie
wolności... niestety, nie jest jej to dane. Życie, jakie wiedzie,
na wysokim poziomie spotyka się nie tylko z wygodą, ale także z
pogróżkami, tajemniczymi listami nie koniecznie sympatycznymi.
Kiedy ojciec głównej bohaterki, bez jej zgody, wynajmuje ochronę,
aby córka była bezpieczna, Camille wpada w furię. Przystojny,
inteligentny, ostry, stanowczy Jake to niesamowicie smakowity kąsek
dla każdej kobiety. Mężczyzna profesjonalnie podchodzi do swojego
zadania i chroni Cami m.in. przed jej byłym partnerem. Gdy swoje
kroki stawia wszędzie tam, gdzie jego podopieczna, ta denerwuje się,
co ciężko jest ukryć. Początkowa niechęć przyszłej modelki do
swojego obrońcy stopniowo umyka w zapomnienie i pojawia się
problem, ponieważ na miejsce po antypatii usadawia się... miłość.
Jak na taki
rozwój wypadków zareaguje pracodawca Jake'a? Czy ochroniarz
zdobędzie się na odwagę i wyjawi swej ukochanej prawdę o swojej
mrocznej przeszłości? W jaki sposób zareaguje Camille, kiedy dowie
się, że była oszukiwana przez mężczyznę, którego pokochała?
Związek,
jaki tworzy Jake i Camille, to relacja opierająca się przede
wszystkim na zbliżeniach seksualnych, przyjemności cielesnej oraz
pożądaniu. Bardzo bajkowe, wręcz nierealne opisy seksualne
stanowią tutaj tak jakby podstawę, na której główni bohaterowie
usiłują zbudować głębszą relację. Czy im się uda?
Przez całą
lekturę czytelniczce towarzyszy niepokój o życie postaci. To można
wyczuć od pierwszych stron. Ilustracja widniejąca na okładce może
zmylić. Sugeruje ona bowiem lekką, przyjemną historię o miłości.
Nie dajcie się zwieść. „Mój obrońca” to powieść dla
miłośniczek literatury erotycznej, nie dla zakochanych w
sympatycznych, łagodnych romansach. Popełniłam duży błąd
sięgając po tę publikację. Męczyłam się z nią i czułam
niesmak. Nigdy więcej nie zaglądnę już do książki, w której
można znaleźć fabułę ociekającą erotyką. Książka jest mocno
wyidealizowana, chwilami bardzo przesłodzona. Aż mdli. To taka
huśtawka, w której nie mogłam się odnaleźć.
Mówi się, że każda książka wcześniej czy później znajduje swoje grono odbiorców. Jest wiele czytelniczek gustujących w erotykach, ostatnimi czasy coraz więcej... Ja do nich nie należę, więc dziękuję za recenzję :)
OdpowiedzUsuńKa czasami Lubie przeczytać dobry erotyk. Mój obrońca, już czeka na półce. Ciekawe czy podzielę Twoje zdanie ;)
OdpowiedzUsuń