Kiedy kilka miesięcy temu przeczytałam "Chatę" stwierdziłam, że napisanie recenzji tej książki nie jest możliwe. Jest to historia, która dotyka serca, otula zranioną, wątpiącą duszę, przywraca nadzieję. Teraz postanowiłam spróbować skreślić parę słów o tej wspaniałej książce. Co z tego wyjdzie?
Rodzinny spokój rodziny Mackenziego Allena Phillipsa zakłóca nagłe porwanie najmłodszej córki. Wesoły, radosny czas, jaki mieli spędzić wspólnie, prędko zostaje zapomniany. Wszyscy skupiają się na poszukiwaniach Missy. Puste tereny Oregonu - to tam odnaleziono ślady dziewczynki niestety wskazujące na to, że została zamordowana. Kilka lat później przybity tragedią, w której stracił dziecko, Mackenzi otrzymuje list. Wszystko wskazuje na to, że napisał go sam Bóg. Mężczyzna zostaje zaproszony do pewnej chaty na weekend. Pełen obaw, wbrew rozsądkowi przekracza próg chaty w pewne zimowe popołudnie. Jeszcze nie wie, że to, co się tam zdarzy, odmieni jego życie.
Mack spotyka się z samym Bogiem w Trzech Osobach. Jest to niesamowite przeżycie...
"Chata" jest dla mnie perełką. Rozświetla mrok, napawa optymizmem. Mądra, emocjonalna, głęboka duchowo. Ma niezwykłą moc zmieniania życia czytelnika. Czytałam ją z bijącym mocno sercem i wielkim uśmiechem na twarzy. Myślę, że każdy z nas inną ważną myśl niej wyniesie, która zapadnie w pamięć na długi, długi czas. Dla mnie najważniejszymi słowami były: "Nigdy nie byłem Tobą zawiedziony/rozczarowany", które Bóg Ojciec wypowiada do Macka chociaż sądzę, jestem przekonana, iż kieruje je do każdego z nas. Przypominając sobie to zdanie za każdym razem na twarzy pojawia się uśmiech a w sercu błogość i rozlewające się szczęście. :)
Autor dzieli się spostrzeżeniami oczywiście opartymi o Pismo Święte, jednak są one podane w tak przystępny sposób, że niemożliwością jest obejście ich bez wzruszeń. Po lekturze zapragnęłam, aby "Chatę" poznał każdy, żeby się nią zachwycił, żeby w sercu rozpaliła płomyk nadziei, której może brak. Ta książka uzmysłowiła mi, iż nie powinnam trzymać się kurczowo własnych przekonań czy wyobraźni. Chodzi tutaj o Świętą Trójcę. Czyż nie zakładamy, że będą to sami mężczyźni? Zawsze ale to zawsze tak właśnie do tego podchodziłam, bo jakżeż mogłoby być inaczej? A okazuje się, że może. William P. Young przestawia nam ... Azjatkę uosabiającą Ducha Św. Zaskakujące, prawda?
"Chata" jest przepiękną wyjątkową opowieścią, w którą warto się zagłębić!
TO PO PROSTU MISTRZOSTWO ŚWIATA.

Mack spotyka się z samym Bogiem w Trzech Osobach. Jest to niesamowite przeżycie...
"Chata" jest dla mnie perełką. Rozświetla mrok, napawa optymizmem. Mądra, emocjonalna, głęboka duchowo. Ma niezwykłą moc zmieniania życia czytelnika. Czytałam ją z bijącym mocno sercem i wielkim uśmiechem na twarzy. Myślę, że każdy z nas inną ważną myśl niej wyniesie, która zapadnie w pamięć na długi, długi czas. Dla mnie najważniejszymi słowami były: "Nigdy nie byłem Tobą zawiedziony/rozczarowany", które Bóg Ojciec wypowiada do Macka chociaż sądzę, jestem przekonana, iż kieruje je do każdego z nas. Przypominając sobie to zdanie za każdym razem na twarzy pojawia się uśmiech a w sercu błogość i rozlewające się szczęście. :)
Autor dzieli się spostrzeżeniami oczywiście opartymi o Pismo Święte, jednak są one podane w tak przystępny sposób, że niemożliwością jest obejście ich bez wzruszeń. Po lekturze zapragnęłam, aby "Chatę" poznał każdy, żeby się nią zachwycił, żeby w sercu rozpaliła płomyk nadziei, której może brak. Ta książka uzmysłowiła mi, iż nie powinnam trzymać się kurczowo własnych przekonań czy wyobraźni. Chodzi tutaj o Świętą Trójcę. Czyż nie zakładamy, że będą to sami mężczyźni? Zawsze ale to zawsze tak właśnie do tego podchodziłam, bo jakżeż mogłoby być inaczej? A okazuje się, że może. William P. Young przestawia nam ... Azjatkę uosabiającą Ducha Św. Zaskakujące, prawda?
"Chata" jest przepiękną wyjątkową opowieścią, w którą warto się zagłębić!
TO PO PROSTU MISTRZOSTWO ŚWIATA.
Wiele dobrego słyszałam o tej powieści, więc MUSZĘ poznać tę historię!
OdpowiedzUsuńPolecam serdecznie :)
OdpowiedzUsuń