
"Posiadacz" - jest to historia rodziny Forsyte'ów mieszkającej w Wielkiej Brytanii. Nade wszystko są oni nastawieni na posiadanie sporej ilości pieniędzy, jest to dla nich wartość pierwszorzędna. Przejawiają także skłonności do bagatelizowania problemów.
W tej opowieści znajdujemy miłość, namiętność, romans, zdradę, zachłanność oraz zaborczość. Z taką różnorodnością ciężko jest się nudzić. Tom pierwszy ma swój początek w roku 1886 i w największej mierze traktuje o Irenie, June, Bosinney'u i Soamesie. Spokój rodziny burzy żona jednego z Forsyte'ów. Dzięki niej podczas czytania nabrałam rumieńców na twarzy. Jej postać intryguje, przyciąga, zaciekawia. Nie inaczej jest z resztą bohaterów, lecz odnoszę wrażenie, iż to Irena przoduje. Dlaczego to właśnie ona tak zawładnęła moimi myślami? Jaka jest?
Warto też wspomnieć o niejakim panu Bosinney'u. Nie potrafiłam wytłumaczyć jego dziwnego postępowania i z niecierpliwością śledziłam jego zachowanie i poczynania.
John Galsworthy za tę powieść w roku 1932 otrzymał nagrodę Nobla. Czy ten fakt przemawia do nas w takim stopniu, że w ciemno przeczytalibyśmy tę książkę? Różnie bywa, więc może kilka słów o moich odczuciach nie zaszkodzi. "Posiadacza" czytałam długo, pozwoliłam sobie spokojnie krok po kroku poznawać historię tej rodziny Forsyte'ów. Poniekąd chciałam się rozkoszować lekturą ale w większej dużo większej mierze potrzebowałam tego czasu, aby zrozumieć każde zdanie. Książka jest napisana stylem, do którego nie jesteśmy przyzwyczajeni. Może i sprawia on trochę problemów czytelnikowi. Niemniej jednak obfitość narracji, którą należałoby określić mianem "dogłębnej", wytworność członków rodziny, ich sposób omijania bądź bagatelizowania problemów - te czynniki sprawiają, że warto zaznajomić się z lekturą. "Posiadacz" zawitał na półki księgarń 2 marca br. Wydawnictwo MG jak zwykle dokłada wszelkich starań aby kreacja książki była odpowiednia i przyciągała oko na pierwszy rzut. Mam nadzieję, że dzięki temu powieść zdobędzie swoich fanów i słuch o niej nie zaginie.
Za książkę dziękuję wydawnictwu MG :)
Komentarze
Prześlij komentarz