Dobry wieczór Mole Książkowe - Czytelnicy Książki Non Stop!
Lada moment Walentynki. Święto znane wszystkim. Lubimy je, jest nam obojętne lub wręcz pałamy do niego nienawiścią - cała gama uczuć do wyboru do koloru. Przybyło do nas z Ameryki, "zapytało" czy może się zadomowić i... zostało. Na facebooku już od pewnego czasu można znaleźć walentynkowe konkursy książkowe, więc teraz dołączę do tego grona tylko, że na blogu.
Na mojej półce leżą dwa egzemplarze książki Edyty Kowalskiej " Ścieżki życia" z dedykacjami i czekają na właścicielki. Osoby, które otrzymają powieść mogą liczyć na odprężenie. Wejdą one w pełen ciepła, przyjaźni, serdeczności oraz miłości świat. Historia jest lekka i bardzo przyjemna. Pozostaje w pamięci na długo a chwile spędzone w jej towarzystwie nikt nie będzie uważał za stracone. Bohaterów darzy się sympatią od pierwszych kart "Ścieżek życia". Czytelnik zapoznający się z lekturą ma ochotę w trybie natychmiastowym zawitać do codzienności Julii i już tam pozostać...
Z okazji zbliżającego się święta miłości opisz w komentarzu pod tym wpisem swoją pierwszą bądź wymarzoną randkę. Do wyboru. Jeśli wolisz poruszyć wodze fantazji nic prostszego, podziel się z nami swoimi marzeniami, a jeżeli uznasz, że Twoja pierwsza randka... to dylemat z głowy. Jeśli chciałabyś dodać do swojej wypowiedzi zdjęcie związane z pierwszą randką, będzie to bardzo mile widziane.
Na zgłoszenia czekam do 16 lutego do 23.59, a następnie w przeciągu kilku dni wybiorę dwie osoby, do których powędrują te wyjątkowe nagrody.
Powodzenia!
Za nadesłanie egzemplarzy dziękuję Edytce Kowalskiej.

Lada moment Walentynki. Święto znane wszystkim. Lubimy je, jest nam obojętne lub wręcz pałamy do niego nienawiścią - cała gama uczuć do wyboru do koloru. Przybyło do nas z Ameryki, "zapytało" czy może się zadomowić i... zostało. Na facebooku już od pewnego czasu można znaleźć walentynkowe konkursy książkowe, więc teraz dołączę do tego grona tylko, że na blogu.
Na mojej półce leżą dwa egzemplarze książki Edyty Kowalskiej " Ścieżki życia" z dedykacjami i czekają na właścicielki. Osoby, które otrzymają powieść mogą liczyć na odprężenie. Wejdą one w pełen ciepła, przyjaźni, serdeczności oraz miłości świat. Historia jest lekka i bardzo przyjemna. Pozostaje w pamięci na długo a chwile spędzone w jej towarzystwie nikt nie będzie uważał za stracone. Bohaterów darzy się sympatią od pierwszych kart "Ścieżek życia". Czytelnik zapoznający się z lekturą ma ochotę w trybie natychmiastowym zawitać do codzienności Julii i już tam pozostać...
Z okazji zbliżającego się święta miłości opisz w komentarzu pod tym wpisem swoją pierwszą bądź wymarzoną randkę. Do wyboru. Jeśli wolisz poruszyć wodze fantazji nic prostszego, podziel się z nami swoimi marzeniami, a jeżeli uznasz, że Twoja pierwsza randka... to dylemat z głowy. Jeśli chciałabyś dodać do swojej wypowiedzi zdjęcie związane z pierwszą randką, będzie to bardzo mile widziane.
Na zgłoszenia czekam do 16 lutego do 23.59, a następnie w przeciągu kilku dni wybiorę dwie osoby, do których powędrują te wyjątkowe nagrody.
Powodzenia!
Za nadesłanie egzemplarzy dziękuję Edytce Kowalskiej.

Chciałabym randkę z prawdziwego zdarzenia.Kocham Gdańsk,szum fal i ciepły piasek. Pragnę randki nad morzem przy szumie wspaniałych fal:-) Na gorącym piasku,przy winku i wzajemnym karmieniu się owocami... Gdy byłoby mi zimno,przykryłby mnie swoim sweterkiem:-) Po minięciu wszelkich stresów,kąpiel w morzu :) I tak już do końca życia..
OdpowiedzUsuńTaka moja wyobraźnia;-)
Pozdrawiam!!
No cóż. Moje randki mama za sobą ze względu na wiek. Ale jak wszyscy dookoła mówią, miłość może nadejść niespodziewanie. Chciałabym aby ta ewentualna randka była dla mnie niespodzianką. Musi to być coś takiego, żeby powaliło mnie, a dreszcz emocji trwał i trwał. Tutaj czekam na dużą inwencję towarzysza randkowego. A najlepiej by coś takiego fajnego zdarzyło się na plaży o wschodzie lub zachodzie słońca.Kocham morze, szum fal. Pełna relaksacja. W zamian za świeczki na stole i cudowne jedzenie może być poświata księżyca, a do jedzonka mogą być nawet frytki.
OdpowiedzUsuńWyśnione Walentynki...
OdpowiedzUsuńMój Ukochany chwyta mnie za rękę. Czuję ciepło Jego dłoni. Spogląda na mnie, patrzy mi głęboko w oczy. Dostrzegam w Jego tęczówkach blask miłości. Wpatrzeni w siebie, stoimy tak przez dłuższą chwilę. Nagle delikatnym głosem pyta, czy ufam Mu bezgranicznie, a ja, odpowiadam uśmiechem. Jego twarz promienieje. Prosi, bym podążała za Nim. Zgadzam się. Obejmuje mnie w talii. Dreszcz przeszywa me ciało. Idziemy piaszczystą drogą, wtuleni w siebie. W oddali dostrzegam duży, stary budynek, porośnięty zielonym bluszczem. Przesiąknięte czasem, przestarzałe drzwi zapraszają, by wejść do środka. Stoimy przed długowiecznymi wrotami. Ukochany obdarza mnie subtelnym spojrzeniem i prosi, bym zamknęła oczy. Spełniam Jego prośbę. Słyszę, jak chwyta za klamkę i otwiera drzwi. Prowadzi mnie. Nagle stajemy. Otwieram oczy... Widzę przepiękny obrazek - jak z bajki. W ogromnej sali znajduje się wiele półek z mnóstwem książek. Pośrodku stoi stół z dwoma krzesłami, a na nim szampan, truskawki, czekoladki, sałatka i kilka innych dań. Na nieskazitelnej bieli obrusu, spoczywają czerwone płatki róż. Wokół palą się świece, których blask po prostu olśniewa. W oddali słychać spokojne melodie muzyki. Zachwycona, wodzę wzrokiem po magicznym pomieszczeniu i podziwiam czarującą scenerię. Dopiero po dłuższej chwili uświadamiam sobie, że jestem w bibliotece. Patrzę na mego Ukochanego. Uśmiecha się. Przybliża się do mnie i splata nasze dłonie. Zasiadamy do stołu. Otwiera szampana i nalewa schłodzony napój do kieliszków. Wznosimy toast za naszą miłość - za prawdziwe uczucie, które połączyło nas kilka lat wcześniej. Smaki wytrawnych potraw pieszczą podniebienia. Rozmawiamy, śmiejemy się, wspominamy. Delektujemy się chwilą.Cieszymy się swoją obecnością.
Po skończonej kolacji, mój Ukochany prosi mnie do tańca. Wtuleni w siebie, kołyszemy się w rytm cichej melodii. Powolnymi, tanecznymi krokami, przemieszczamy się między regałami, wypełnionymi książkami. Czuję, jak wonie pożółkłych stronic przenikają do mego wnętrza. Jak słowa, napisane czarnym atramentem tańczą razem z nami. Jak emocje i przeżycia, wyryte na białych kartach, przemawiają do nas. Właśnie rozpoczyna się nasza historia. Otwiera się księga wspólnego życia...
Ukochany zniknął na krótki moment wśród cieni szarości półek. W oddali słyszę szelest przewracanych stron. Dostrzegam znajomą, zbliżającą się do mnie sylwetkę. To On - moja miłość - staje na przeciw mnie. W ręce trzyma dramat Williama Shakespeare'a - "Romeo i Julia". Otwiera książkę i zaczyna czytać wybrane fragmenty:
"Bo moja miłość równie jest głęboka
Jak morze, równie jak ono bez końca;
Im więcej ci jej udzielam, tym więcej
Czuję jej w sercu."
"Lecz choćby oczy jej były na niebie, a owe gwiazdy w oprawie jej oczu, blask jej oblicza zawstydziłby gwiazdy."
Cisza... Poruszony, po raz kolejny wpatruje się w moją twarz. Otwiera usta i mówi: "Jesteś najpiękniejszym prezentem, jaki otrzymałem od życia. Jestem wdzięczy niebiosom, że zesłały mi Ciebie. Kocham Cię. Kocham najmocniej na świecie. Darzę Cię równie wielką miłością, jaką Romeo darzył Julię. Znaczysz dla mnie 'wszystko'..."
Patrzę na Niego... Wyszeptuję słowa Szekspira: "Mów szeptem, jeśli mówisz o miłości.". Kocham Cię, jak Julia Romea. A nawet jeszcze mocniej..."
Wzruszyłam się. Łzy płyną po policzku. Obejmuję Ukochanego, i mocno się w Niego wtulam. Słyszą bicie Jego serca. Jego przyspieszony oddech. Stoimy tak bardzo długo... Wieczność.
Spotkaliśmy się, by być razem. Ja dla Niego, On dla mnie. My, dla siebie. Połączyło nas prawdziwe uczucie, nierozerwalna więź. Przy Nim, moje serce z łatwością daje się porwać i wciągnąć w wir namiętności, zmysłowości, nastrojowości i subtelności, budząc we mnie uczucia, o których istnieniu nie miałam dotychczas pojęcia. <3
Historia bardzo baśniowa, ale przecież mogłaby się wydarzyć. W miłości, niemożliwe staje się możliwe. W miłości zdarzają się cuda. <3
Ja chciałabym opisać moja pierwszą randkę z moim narzeczonym, jednak to nie będzie pierwsza randka w życiu:) Ja i mój narzeczony poznaliśmy się przez Internet (coraz popularniejsza forma poznawania się w XXI wieku), rozmawialiśmy ze sobą przez miesiąc i postanowiliśmy się umówić. Jak to bywa ze znajomościami internetowymi wybraliśmy ruchliwe miejsce w samym sercu naszego miasta. Umówiliśmy się na „krzywym mostku”, ale każde z nas pod tą nazwą znało inny most. Dlatego ja czekałam na mojego narzeczonego na jednym moście, a on na mnie na kolejnym 500 metrów dalej. Minęło 15 minut i zaczęłam się obawiać, że On już nie przyjdzie. W tym momencie dostałam sms-a z zapytaniem gdzie jestem, kiedy wyjaśniłam, że stoję na innym moście mój obecny narzeczony zaczął się śmiać i odpisał, że już do mnie biegnie. Nigdy nie zapomnę naszego pierwszego spotkania i jego cudownego uśmiechu. Poszliśmy razem na spacer do parku i przegadaliśmy tam 5 godzin:) To była wspaniała i niezapomniana randka, która sprawiła, że zaczęliśmy się ze sobą spotykać regularnie. Obecnie minęło 1,5 roku, a my powoli planujemy wspólną przyszłość oraz ślub.
OdpowiedzUsuńJoanna Olejak