20.01 premierę będzie miała wyjątkowa książka. Nakładem wydawnictwa Filia na półki księgarń trafi "Awaria małżeńska" autorstwa Nataszy Sochy i Magdaleny Witkiewicz.
Niezwykle zabawna książka, w której prym wiodą mężczyźni! Sebastian i Mateusz. Obcy sobie na pewien czas stają się bliźniakami syjamskimi. Zostają złączeni wspólnym losem tymczasowych samotnych ojców. Jak sobie poradzą z obowiązkami jakie na co dzień na swoich ramionach dźwigają ich żony? Czy w ogóle sobie poradzą? A może po powrocie kobiety zastaną obraz nędzy i rozpaczy?
Niezwykle zabawna książka, w której prym wiodą mężczyźni! Sebastian i Mateusz. Obcy sobie na pewien czas stają się bliźniakami syjamskimi. Zostają złączeni wspólnym losem tymczasowych samotnych ojców. Jak sobie poradzą z obowiązkami jakie na co dzień na swoich ramionach dźwigają ich żony? Czy w ogóle sobie poradzą? A może po powrocie kobiety zastaną obraz nędzy i rozpaczy?
Co tam się wydarzy?
Już teraz serdecznie polecam i przekazuję świetną informację! W dniu dzisiejszym w moje ręce trafiły dwa egzemplarze "Awarii...". Wiecie co to oznacza? Tak! Konkurs!
1. Byłoby mi niezmiernie miło gdybyś zechciał zostać obserwatorem bloga :)
2. Napiszcie w kilku zdaniach Wasze sposoby na spędzanie wolnego czasu w pustym domu. W ogóle lubicie ten okres, kiedy zewsząd otacza Was cisza?
Na zgłoszenia czekam pod tym postem do 31 stycznia.
Nagrodzona zostanie jedna osoba :)
Powodzenia!

W pustym domu zawsze czytam książki. Są one dla mnie taką odskocznią.Oczywiście musi być cicho,żadnych wrzasków ani krzyków. Czasami w tle leci muzyczka z lat 80,ale to po cichu :) Kocham czytać i nie umiem opanować się od kupowania książek :))
OdpowiedzUsuńObserwuję bloga,pozdrawiam :)
e-mail: kamila.mikolajczyk15@gmail.com
Obserwuję bloga jako książko miłości moja.
OdpowiedzUsuńMail Justyna929@vp.pl
odpowiedź:
Czy lubię spędzać czas sama w domu? Dla mnie, matki dwójki dzieci, takie pytanie jest retoryczne. Uwielbiam ciszę, choć przyznaję, że zaczęłam ją cenić dopiero niedawno. Kocham moją rodzinę i nie zamieniłabym ich na nic innego na świecie, ale jednak każdy potrzebuje chwili oddechu, aby się odprężyć, zresetować akumulatory i odnaleźć siłę na dalsze działania. Zazwyczaj kiedy mam już okazję spędzić czas w ciszy, wlewam wodę do wanny dodaje rozmaite płyny i olejki, zabieram lampkę ulubionego słodkiego wina, zapalam lawendowe świeczki i się relaksuję. Po kąpieli, mogę owinąć się szczelnie kocem, przygotować dzbanek gorącej herbaty i zanurzyć się w lekturze... hmmm aż się rozmarzyłam :)
ps. udostępniłam informację o konkursie, w google plus
UsuńDziękuję za udostępnienie :)
UsuńTakie okresy ciszy i samotności - pusty dom - w moim słowniku występują bardzo rzadko, ale kiedy już nadchodzi ta niesamowita chwila, po prostu nie wiem wtedy, w co ręce włożyć! Zawsze, tak nagle, pojawia się milion planów (a to spa domowe, a to książka czy po prostu drzemka) i przeważnie na tych planach się kończy. Jestem tak upojona byciem sama ze sobą, że samo to potrafi mnie totalnie zrelaksować :)
OdpowiedzUsuńBloga obserwuję, maila (tak na wszelki wypadek) podaję: puchatka85@gmail.com
I zapraszam do mnie - o książkach dość sporo ;)
Pozdrawiam serdecznie!
Jak spędzam czas w pustym domu? Może zabrzmi to banalnie, ale czytam książki z kubkiem kakao w ręku...książka zawsze musi być nowa - mam zboczenie na tym punkcie! :) Nie lubię pożyczanych książek...moje muszą być pachnące drukarnią, pisarzem i historią, która wciąga niczym wir. Co do ciszy - to akurat nie jestem zwolennikiem. Zawsze musi gdzieś coś szumieć (muzyka albo chociażby zmywarka). Być może to "uraz" wychowania w "Domu ciszy"...moi rodzice są osobami niesłyszącymi - zawsze w domu wiecznie było cicho...mimo tego, że dom rodzinny wspominam bardzo ciepło to ciszy po prostu nie lubię.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Izabela W.
Moje sposoby na spędzanie wolnego czasu w pustym domu?
OdpowiedzUsuńCóż, jest kilka rzeczy, które zawsze robię, gdy jestem sama w domu. Mianowicie:
- wyszywam (haft krzyżykowy),
- rysuję,
- szkicuję,
- śpiewam (choć nie wychodzi mi to idealnie),
- biorę długą i relaksującą kąpiel,
- ubieram dres i ćwiczę do muzyki,
- siadam przed telewizorem i moim pisakiem, który głową układa mi się na kolanach i oglądamy, w sumie ja oglądam, on głaskany za uchem zasypia,
- robię sobie herbatkę albo kakao i z dobrą książką układam się na łóżku i czytam,
- piszę, a właściwie ćwiczę pisanie,
- uczę się,
- piszę listy,
- gotuję, piorę, sprzątam.
Nic wielkiego, jednak to są dla mnie bardzo ważne czynności.
Czy lubię ten okres, kiedy zewsząd otacza mnie cisza?
Tak, jest to jedyna okazja, gdy mogę zebrać myśli i naprawdę skupić się na tym co robię.
Pozdrawiam, Izunia R.
Lubię być sama w domu, ale tylko w dzień. Wtedy bez skrupułów mogę śpiewać, nie myć po sobie naczyń, i oczywiście czytać. W takich jestem tylko ja i bohaterowie. Całkowicie zagłębiam się w lekturze, zapominam o Bożym świecie. Pomimo tylu zalet bycia samej w domu, kiedy to mogę pobyć sama ze sobą, wolę, kiedy ktoś jest i słyszę jego ciche krzątanie. Zwyczajnie nie lubię samotności na dłuższą metę :)
OdpowiedzUsuńzksiazkawreku@gmail.com
Aż chce mi się mówić wierszem, gdy przychodzi mi odpowiedzieć na pytanie, czy lubię ciszę ;) Kiepska jednak ze mnie poetka, więc tylko sparafrazuję mistrza:
OdpowiedzUsuńCiszo, miłości moja!ty jesteś jak zdrowie;
Ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie,
Kto cię stracił. Dziś piękność twą w całej ozdobie
Widzę i opisuję, bo tęsknię po tobie." ;)
Podobno obecnie ludzie nie potrafią żyć w ciszy - muszą gdzieś w tle słyszeć radio, telewizor, jadące samochody czy odgłosy krzątaniny u sąsiada "z góry". Ja nie mam takiego problemu. Wychowałam się na wsi, więc hałas większego miasta mnie irytował, gdy przyszło mi się przeprowadzić na studia. Teraz też rozkoszuję się ciszą, bo rzadko gości ona w moim domu. Mam dwóch synków, w tym młodszy skończył dopiero miesiąc, więc nawet nocą nie mogę oczekiwać spokoju. Gdy jestem sama wyłączam wszystkie sprzęty i albo poddaję się lenistwu (śpię, czytam, przeglądam ulubione strony w internecie) albo w pośpiechu wykonuję prace domowe, w których ciągle mam zaległości. Układając odpowiedni plan udaje mi się czasami i popracować i się zrelaksować :) Uwielbiam czytać i mogę robić to w hałasie, ale cisza dodaje błogości, nie męczy umysłu. Potrzebuję ciszy i nauczyłam się ją doceniać. Lubię przykładowo leżeć latem na trawie albo siedzieć na schodach przed domem, przymknąć oczy i nie myśleć o niczym. Cisza oczyszcza, pozwala uspokoić nerwy, popatrzeć na daną sytuację z innej perspektywy i chyba dlatego jest tak potrzebna :)
Obserwuję jako Edyta Chmura
edyta.cha@wp.pl
Pozdrawiam!
Teoretycznie lubię ciszę i spokój, zwłaszcza po przebywaniu wśród ludzi, w zgiełku, ale... wierzę w duchy i w związku z tym żyję z duszą na ramieniu (i boję się ciemności).
OdpowiedzUsuńOd trzech lat mieszkam w domu na wsi, w którym zmarły już trzy osoby. Pierwszy był dziadek, ponad 30 lat temu. Pamiętam trumnę stojącą przez noc na stole w pokoju, gdy przyjechaliśmy na pogrzeb. Podobno po jego śmierci słychać było kroki, spadały pokrywki w kuchni itp.
Cztery lata temu zmarł wujek, a rok po nim babcia. Teraz już rzadko, ale bezpośrednio po tym często słyszałam różne hałasy w domu, gdy wszyscy spali-a to na strychu, a to z parteru. Raz w nocy spadła w łazience ze sznurka moja susząca się bluzka, prosto na kosz (chociaż wcale nie stał dokładnie pod nią...), który się przewrócił i narobił strasznego hałasu-byłam pewna, że to włamywacz. Gdy zobaczyłam, co się naprawdę stało i że z całego prania była to akurat moja bluzka, pojechałam nazajutrz na cmentarz zapalić znicze. Mama twierdzi,że widzi w tej łazience twarz babci w kafelkach.
Zdarzyło mi się też już kilka razy (jeden całkiem niedawno...) przez sen poczuć, jak ktoś szarpie mnie za ramię, albo za moją kołdrę czy poduszkę. Ze strachu zmuszałam się wtedy do obudzenia, a gdy się wybudzałam, wciąż jeszcze wyraźnie czułam to szarpanie, które z wolna ustawało i nadal nie wiem, czy mogło mi się to tylko śnić.
Dlatego boję się przebywać tu sama, czuję się nieswojo nawet za dnia (chyba że pora roku i pogoda sprzyjają i mogę wyjść na dwór). Cisza mnie wówczas niepokoi, wolę włączyć telewizor, nawet gdy nie skupiam się na oglądaniu żadnego programu - ot, żeby coś grało w tle.
Do tej pory trzy noce musiałam spędzić tu w domu sama. Dwie z nich przesiedziałam właśnie przed telewizorem czy komputerem, czekając na świt i dopiero gdy zrobiło się jasno, poszłam spać. Jednej nocy byłam już tak zmęczona, że usnęłam-ale przy zapalonych lampach w całym domu. I za każdym razem dopóki nie poszłam spać, siedziałam w pokoju z moimi kotami, bo czułam się raźniej, ale koty mają to do siebie, że często zawieszają wzrok na czymś, czego ludzie nie widzą-mają wtedy wielkie, przestraszone oczy i czasami nagle po tym uciekają. A podobno koty widzą zmarłych, więc jestem strzępkiem nerwów, gdy tak robią...
Wkrótce przyjdzie mi mieszkać tu w domu całkiem w pojedynkę i napawa mnie to przerażeniem, zwłaszcza, że tutaj często zdarzają się przerwy w dostawie prądu...
melisa2004@gmail.com
Baner: https://plus.google.com/112707786100925035622/posts/KiLzowa4Jxy