Wydawnictwo: MG
Premiera: 21.10.2015
Stron: 256
Dziękuję wydawnictwu MG za pierwszą książkę do recenzji jestem bardzo zadowolona, że trafiłam na taki początek współpracy.
„Prowincja pełna złudzeń” to napisana
wspaniałym językiem opowieść. Katarzyna Enerlich po mistrzowsku
nakreśliła świat Ludmiły i sprawiła, że mam ochotę na więcej.
To historia o tym, że nie raz trzeba coś stracić, aby docenić.
Trzeba nieźle się natrudzić aby otrzymać od życia nagrodę. Na
wszystko jest czas, a ci, którzy potrafią czekać otrzymają to, co
najlepsze. To Ludmiła, miejmy nadzieję, zrozumie...
Już wiecie, że mam ogromną słabość do wszelakich długich opisów czy to ludzi, przyrody, miejsc, wydarzeń, bo dzięki nim mogę bez problemu wyobrazić sobie wszystko. Tutaj odnalazłam dla siebie nie lada gratkę! Mogłam bez problemu wejść w świat pięknych Mazur. Autorka wspaniale poprowadziła mnie i zadbała o to, żebym podczas czytania czuła zapachy potraw przygotowywanych przez Ludmiłę oraz o to, abym nabrała ochoty na jedzenie, ponieważ zdarzało mi się o nim zapomnieć podczas czytania.
Żałuję, że dopiero teraz rozpoczęłam przygodę "Prowincją". Styl Enerlich to magia, czary. Jestem oczarowana. Musicie wiedzieć, że "Prowincja pełna złudzeń" jest ostatnią częścią serii. Zachęcam do zapoznania się z treścią nie tylko tej książki, ale wszystkich. Jestem pewna, że będziecie mile wspominać przygodę z Ludmiłą!
Premiera: 21.10.2015
Stron: 256
Dziękuję wydawnictwu MG za pierwszą książkę do recenzji jestem bardzo zadowolona, że trafiłam na taki początek współpracy.
Główna bohaterka
opuszcza swojego dotychczasowego partnera, ponieważ czuje, że życie
z uzależnionym od alkoholu człowiekiem nie będzie jej na rękę.
Na takim właśnie etapie ją poznajemy. Nie ma czasu ani ochoty
pomagać mu wyjść z nałogu. Ma przecież inne zajęcia. Prowadzi
pensjonat „Baba Joga”, gdzie organizuje warsztaty głównie dla
kobiet, których głównym tematem jest joga ale nie tylko. Ludmiła
stara się, aby uczestniczki nie nudziły się, polecały miejscówkę
innym, zregenerowały siły. Wśród atrakcji są nawet spotkania z
szeptuchą! Ponadto pisze książki a co za tym idzie wyjeżdża na
spotkania z czytelnikami no i jest matką. Opiekę nad małą Zosią
obejmuje również Martin, który mimo iż ma nową żonę, nie
zapomina o córce.
Dobrze, że Lumiła
mieszka z byłym teściem, który chętnie jej pomaga, bo sama
wszystkiego by nie ogarnęła. Jednak wszystko wskazuje na to, że
będzie musiała...
Janusz, teść Ludmiły,
pragnie być jeszcze szczęśliwym przy boku kobiety. Kiedy po ślubie
z Bronią opuszcza synową, ta nie może się z tym pogodzić. Z dnia
na dzień życie pisarki zmienia się. Pochłonięta codziennymi
obowiązkami stara się zaakceptować wybór Janusza. Chce aby
wszystko trafiło na odpowiednie tory. Jest spragniona spokoju, ciszy
chyba po prostu tęskni za stagnacją. Jak widzimy nie powinna na nic
narzekać, przecież ma tak wiele. Jednak jest coś, co nie daje jej
od pewnego czasu spokoju.
Zygmunt. To z nim
wiązała wielkie nadzieje, a gdy okazało się, że nie jest łatwo,
odeszła. Teraz dociera do niej, iż odrzuciła miłość. Powinna
pomóc mu wyjść z alkoholizmu. Postanawia walczyć o ukochanego
mężczyznę, lecz czy aby nie jest za późno?
Już wiecie, że mam ogromną słabość do wszelakich długich opisów czy to ludzi, przyrody, miejsc, wydarzeń, bo dzięki nim mogę bez problemu wyobrazić sobie wszystko. Tutaj odnalazłam dla siebie nie lada gratkę! Mogłam bez problemu wejść w świat pięknych Mazur. Autorka wspaniale poprowadziła mnie i zadbała o to, żebym podczas czytania czuła zapachy potraw przygotowywanych przez Ludmiłę oraz o to, abym nabrała ochoty na jedzenie, ponieważ zdarzało mi się o nim zapomnieć podczas czytania.
Żałuję, że dopiero teraz rozpoczęłam przygodę "Prowincją". Styl Enerlich to magia, czary. Jestem oczarowana. Musicie wiedzieć, że "Prowincja pełna złudzeń" jest ostatnią częścią serii. Zachęcam do zapoznania się z treścią nie tylko tej książki, ale wszystkich. Jestem pewna, że będziecie mile wspominać przygodę z Ludmiłą!
Ocena: 10/10

Komentarze
Prześlij komentarz