Premiera: 07.10.2015
Stron: 352
Wydawca: Filia
W
końcu ją dorwałam i mimo wszystko nie żałuję, że przeczytałam.
Książki wydawnictwa Filia pochłaniam zdumiewająco szybko i często
zastanawiam się... dlaczego? Może dlatego, iż nie są zadrukowane
całe strony? A może dzięki temu, że pisarki drukujące swe dzieła
w tymże wydawnictwie są obdarzone niebywałym talentem?
Paulina
Butkiewicz jest najmłodszą córką bardzo wymagającego i surowego
mężczyzny (matka nie jest lepsza). Jest on, prawdopodobnie od
wczesnych lat, rolnikiem i wieś oraz gospodarstwo są dla niego
bardzo ważne. Oprócz Pauli ma jeszcze dwie córki: Magdę, która
nie wyfrunęła zbyt daleko – osiedliła się blisko domu oraz
Agnieszkę – ta akurat postarała się bardziej, mieszka za granicą
z mężem i synem. Paula skończyła liceum i według ojca to może
być koniec jej edukacji, bo po co jej jakieś studia skoro ma zostać
na gospodarstwie, zająć się domem oraz wyjść za mąż za
Adriana. To nic, że Adik jest o dziesięć lat starszy,
najważniejsze, iż tata zna go od kołyski i wie, po prostu, wie, że
to będzie idealny materiał na męża! Młodzi chcąc nie chcąc
spotykają się ze sobą, oboje są świadomi, iż rodzice dziewczyny
na siłę chcą oddać ją w ręce Adriana. Jedyne co wychodzi z ich
spotkań to głęboka, bez podtekstów przyjaźń, która okaże się
bardzo ważna dla młodej kobiety. Paulina za namową życzliwych
osób dostrzegających jej talent i dobrą kreskę, dostaje się na
studia na wydziale architektury.
Po
wyprowadzce z domu wie, że musi radzić sobie sama, ponieważ
rodzice, obrażeni na nią, nie pomogą w niczym. Przecież miała
zostać na wsi!. Zawzięta, ambitna dziewczyna daje radę!
Zaprzyjaźnia się z dziewczyną, z którą dzieli pokój w
akademiku, stają się sobie bardzo bliskie niczym siostry. Spokojne
życie Pauliny dobiega jednak końca, gdy na drugim roku poznaje
profesora Aleksandra Dembskiego oraz jego przyjaciela, Łukasza.
Uczucie pomiędzy studentką a nauczycielem wybucha szybko i jest
namiętne, gorące wręcz pikantne. Miłość jaka ich połączyła
jest bajkowa. Potajemne schadzki w jego mieszkaniu (przecież nie
mogą się ujawnić!), sekretne spojrzenia podczas wykładów,
przelotny uśmiech oraz dotyk do pewnego czasu są na porządku
dziennym. Mówię wam, jest tak słodko, że aż wiadomo, iż musi
się to skończyć i rzeczywiście intuicja mnie nie zawodzi!
Aleksander
i Paulina w trybie ekspresowym (oczywiście zaraz po ukończeniu
przez nią studiów) biorą ślub i już po kilku miesiącach
spodziewają się dziecka. Radości nie ma końca... do momentu, w
którym życie bohaterów zamienia się nie do poznania. Czy dadzą
radę, mimo wszystko, pozbierać się i żyć? Jedno zdarzenie
naprawdę może wszystko przewartościować... Teraz na scenę
wychodzi Łukasz, który kiedyś tylko na to czekał ale teraz?
No
właśnie. Co teraz? Czy słowa: Po prostu bądź wystarczą? Co
zrobić, aby ukochana osoba na nowo zaczęła się uśmiechać? Czy
samo trwanie przy niej wystarczy?
„Po
prostu bądź” to moje trzecie spotkanie z twórczością Magdaleny
Witkiewicz. Niezwykle ciężko mi powiedzieć co tak naprawdę myślę,
chwila... zbiorę myśli. Ok, to tak: duuużo o niej słyszałam była
i jest wychwalana pod niebiosa. Dziewczyny płaczą nad nią i nie
wiadomo co jeszcze. Nie płakałam chociaż przyznam, iż w pewnych
momentach ściskało w środku. Ale czy wychwalanie jej od a do z
jest dobrym pomysłem? To nie jest arcydzieło, moim zdaniem. Ot,
taka opowieść kobieca na jeden, dwa wieczory. Przyjemnie się
czytało, tak płynnie i szybko. Ale czy jest to najpiękniejsza
historia o miłości?
Ocena:
7/10

Komentarze
Prześlij komentarz