
Wydawca: Między słowami
Premiera: 2015
Stron: 432
Mieliście taki moment, w którym dogłębnie poczuliście, że to odpowiedni czas na zmianę całego swojego życia? Wiecie, taki remont całej egzystencji, przeprowadzka? Szczerze nie wiem, czy doświadczyłam tego na własnej skórze. Moje życie zmieniało i zmienia się stopniowo, gwałtownych, nagłych zmian raczej nie doświadczyłam, dlatego uczucie ekspresowego remontu całej egzystencji jest mi obce.
Dotychczas Łucji też takie odczucia były obce. Wiodła mniej lub bardziej szczęśliwe życie u boku męża, pomimo, iż z zawodu jest historykiem i pedagogiem to wraz z Karolem założyła biuro podróży, o którym marzyła a wszystko to działo się we Wrocławiu, jak się pewnie domyślacie, do czasu. Miłość między Łucją a Karolem dobiegła końca a praca nie okazała się na dłuższą metę tak pociągająca, jak podejrzewała, więc złakniona miłości, czułości i troski kobieta, wyjeżdża na wieś, by tam rozpocząć wszystko na nowo i znów zaprzyjaźnić się z pracą nauczycielki.
W Różanym Gaju jest już oczekiwana przez miłą starszą panią, u której ma się zatrzymać. Z początku ich znajomość jest chłodna, ot spotykają się na posiłkach i rzadko bo rzadko ale spędzają trochę czasu razem, lecz tego z dnia na dzień jest coraz mniej. Łucja szybko rozpoczyna pracę w szkole, obejmuje wychowawstwo i odzyskuje radość z życia oraz z tego, co robi. Dość szybko spośród uczniów dostrzega małą, cichą, spokojną, skromną dziewczynkę. Ania zawsze zajmuje ostatnią ławkę i pilnie się uczy zupełnie tak, jak niegdyś Łucja. Nauczycielkę intryguje to dziecko. Z biegiem czasu dowiaduje się o podopiecznej ważnych rzeczy i postanawia pomóc jej oraz Ewie - matce małej.
Okazuje się, iż Ewa jest śmiertelnie chora a Ania opiekuje się nią najlepiej, jak potrafi. Dziewczynka jest bardzo dojrzała jak na swój wiek a to w jaki sposób zajmuje się rodzicielką, myślę, że nie jednego dorosłego wprawiłoby w osłupienie. Łucja zaprzyjaźnia się z uczennicą oraz jej matką. Nie wie, jednak ile ta przyjaźń będzie ją kosztowała i co ściąga na swoje barki wchodząc w ich świat... Z jednej strony trud a z drugiej ...
Nikłe, nic nieznaczące życie nauczycielki dzięki złożonej obietnicy nabiera sensu i barw. Co prawda, aby do tego doszła, trzeba było dużo czasu. Łucja musiała przejść przez nie jeden deszcz, przez nie jedną burzę, lecz dzięki uporowi nie poddała się. Może podświadomie czuła co czeka ją na końcu? Może prawdziwe szczęście, czekające na nią tuż za rogiem wyczuła dużo wcześniej? Może już podczas pierwszego spotkania Ani a później Tomasza wiedziała jaką niespodziankę szykuje jej los? Może to jej dodało skrzydeł? Może...
Na książkę "Obietnica Łucji" trochę czekałam i to na własne życzenie. Kiedy trafiła do mnie pod koniec sierpnia również nie wzięłam się za czytanie od razu. Dlaczego? Nie wiem. Jedno jest pewne: jak już po nią sięgnęłam to stwierdziłam, że warto było ją kupić i przestudiować od deski do deski. Słyszałam różne opinie na jej temat ale coś mnie do niej ciągnęło. Historia może i jest oklepana: na początku nieszczęśliwa kobieta, jej droga do szczęścia i w końcu szczęście ale przecież większość książek (chodzi o literaturę kobiecą) jest właśnie takich, a sekret by się sprzedawały tkwi w detalach oraz stylu pisarki. W tej powieści to detale, z pozoru nic nie znaczące kwestie mnie najbardziej poruszyły. Odkąd czytam z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że nie dane mi było usłyszeć tak pięknej muzyki jaką grał Tomasz i Ania. Kolejną sprawą jaka przypadła mi do gustu to... piękne ptaki, one też odgrywają pewną rolę. Łucja dostrzega je w wynajmowanym pokoju, kogo są dziełem i jaką kryją tajemnicę. A i może na koniec... piękny pałac. Mam słabość do pięknych rozbudowanych opisów starych kamienic, kościołów, zamków, pałaców. Mogę wtedy poczuć ich zapach a to niepowtarzalne... Miło wspominam czas spędzony z Łucją i cieszę się, że gdy unoszę wzrok napotykam ułożone na stosiku "Marzenie Łucji" czyli kontynuację.
Ocena: 8/10
Komentarze
Prześlij komentarz