Bardzo chciałam przeczytać tę książkę. Ciągnęło mnie do niej niesamowicie. I słusznie, bo to NA PRAWDĘ fantastyczna pozycja. Aż trudno mi uwierzyć, że jest to debiut. Być może to już było, na pewno było coś podobnego. Ale zupełnie mnie to nie interesuje, gdyż „Dziewczyna z konspiracji” została TAK podana, że to uczta bez dwóch zdań. Główną bohaterką jest Wanda. Kobieta już długie tygodnie, a nawet miesiące wiernie czeka na wiadomości o mężu i oczywiście na jego powrót. Robi, co może, by podsycać nadzieję, która z biegiem czasu po prostu blednie. Wraz z przyjaciółką podejmują się pracy w hotelu Bazar. Jest to zajęcie wymagające odpowiednich manier i trzymania w ryzach swoich emocji i zachowań. Tam dziewczyny niemieckie mundury widzą nader często, co nie wpływa na nie korzystnie, oj nie. Niedługo później Wanda otrzymuje propozycję, z góry wiadomo, że nie do odrzucenia. Ma zostać gospodynią w niemieckim domu... Gdzie ją to wszystko doprowadzi? Czy dane jej będzie zaznać sp...