Przejdź do głównej zawartości

"Jezioro szczęścia" Agnieszka Krawczyk

Przygoda z obsadzonymi w przepięknej, malowniczej Idzie książkami popularnej autorki powieści obyczajowych jak i kryminalnych, rozpoczęła się rok temu w letnim okresie. Zafascynowana lekkim piórem pisarki, bajkową wręcz scenerią jaką dane mi było poznać, zapragnęłam więcej. Takim oto sposobem krok po kroku śledziłam losy Sabiny Południewskiej zastanawiając się co będzie na końcu. 

Panią Agnieszkę Krawczyk poznałam na Targach Książki w Krakowie 2014. Bardzo miła, ciepła, uśmiechnięta osoba przyciąga niczym magnez. Poddałam się temu przyciąganiu w październiku tego roku, kiedy to po raz drugi spotkałam pisarkę. Było to niesamowite. Nie muszę chyba mówić, że po takich wyjątkowych rozmowach z panią Agnieszką nabrałam jeszcze większego apetytu na jej twórczość. 

"Dolina mgieł i róż", "Magiczne miejsce", "Ogród księżycowy" a teraz "Jezioro szczęścia". Wszystkie niesamowite, wciągające, bajeczne. Przepełnione magią, dobrym stylem są w sam raz. Niczego nie jest za dużo. Wykreowany w nich świat aż prosi by wejść w niego, poznać tajniki jakie skrywa i tak po prostu zatracić się w nim. 
 
Po wielu przejściach, życiowych zakrętach Sabina odnalazła spokój i szczęście u boku przystojnego lekarza. W Idzie zadomowiła się już dawno, dokonała się w niej znacząca przemiana z osoby egoistycznej na pełną empatii, zrozumienia. Małe miasteczko, mili, sympatyczni ludzie zaszczepili w pisarce swój optymizm, który teraz z chęcią oddaje nowym osobom pojawiającym się na jej drodze.

"Jezioro szczęścia" to niestety ostatni tom barwnej, ciekawej i tajemniczej sagi. Autorka jednak nie tylko umiejętnie doprowadza do końca rozpoczęte wcześniej wątki ale również nie rezygnuje z zaprezentowania nam nowych wyrazistych bohaterów, którym kreśli ciekawe życie. Jak zwykle nie ma tutaj mowy o znużeniu, monotonii. Wszystko jest dokładnie obmyślone, dopracowane. Sabina Południewska, teraz Dolecka, była główną bohaterką "Doliny mgieł i róż" oraz "Ogrodu księżycowego". W ostatniej książce w moim osobistym odczuciu to nie ona wiedzie prym. Nie jest to jednak zasmucający fakt. Wręcz przeciwnie. Agnieszka Krawczyk ustawiła Sabinę w takim położeniu, iż to inne postaci obracają się wkoło niej a nie, tak jak to było wcześniej, Południewska wokół bohaterów. 

Wśród nowych, mocnych osobowości jest Katarzyna, która, tak jak niegdyś Sabina, pod przymusem odwiedza Idę. Jest zatwardziałym mieszczuchem nie dopuszczającym do siebie nikogo. Lubi niezależność i swobodę. W tym miejscu mamy okazję po raz drugi przekonać się, że miasteczko jest niezwykłe, wyjątkowe, ma magiczne właściwości. Jak się one objawią w życiu Kasi? Jakie Katarzyna ma zadanie do wypełnienia w Idzie? 

Rozwinięty wątek "czarnego charakteru" sprawił wiele radości. Marek Rokosz przez ostatnie książki wyrobił sobie opinię nie ciekawego, nastawionego na pracę, pieniądze człowieka. A przecież każdy, nawet taki osobnik, skrywa w sobie ciepło, pragnienie założenia rodziny i bycia dla kogoś najważniejszym. Nasz bohater, jak wiemy, próbował zaskarbić sobie serce pewnej kobiety lecz nic z tego nie wynikło. Czyżby teraz dostał swoje pięć minut? 

Dlaczego piszę o tej dwójce? Z jednego prostego powodu. Ich historie wyryły się w mojej głowie mocno. Oboje są niesamowicie charakterni, uparci, wyraziści. Jest dzięki nim ciekawie! 

W tej książce mnóstwo się dzieje. Niektórzy znajdą miłość, inni dojdą do wniosku, że może nie powinni żądać od losu zbyt wiele. Prawdziwi bohaterowie i do bólu prawdziwe życie, które nikogo nie oszczędza a wtedy, gdy wydaje się, że osiągnęliśmy spokój, pogodziliśmy z trudną przeszłością, ona dopomina się o uwagę, kilka słów wyjaśnienia. Tylko czy po tylu latach warto rozgrzebać rany? 

Agnieszka Krawczyk dokonała wielkiej rzeczy. Napisała cztery obszerne powieści i ani przez moment nie obniżyła poziomu. Bardzo rzadko to się zdarza! Żegnamy Sabinę z nadzieją, że jest w pełni szczęśliwa w otoczeniu bliskich jej osób. Niedługo powitamy "Siostry", z którymi pragnę się zapoznać. Coś mi mówi, że nadal nie obniżamy lotów... :)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Zakochane Zakopane latem" Antologia

  Pierwsza Państwa myśl o Zakopanem to? Dajcie proszę znać w komentarzach, koniecznie. Mnie kojarzy się ono z górami i śniegiem. To tak na początek. Wydawnictwo Filia wypuszczając letnią antologię pt. „Zakochane Zakopane latem” chce zmienić to powszechne mam wrażenie (a może się mylę?) postrzeganie i pokazać inną twarz tego miasta i jego okolic. Być może jakaś część moich odbiorców czytała „Zakochane Zakopane” końcem ubiegłego roku. Jak pamiętamy punktem stycznym dla tamtych historii okazała się wygrana w konkursie czyli pobyt w Willi pod Jodłami. Świetny, ciepły, bardzo klimatyczny zbiór opowiadań. Niniejsza antologia nie jest kontynuacją, tworzy go prawie całkowicie inne grono autorów, ale jednak mają ze sobą coś wspólnego. Zakopane i Willę pod Jodłami. Agnieszka Lingas-Łoniewska, Dorota Milli, Magda Stachula, Alek Rogoziński, Magdalena Witkiewicz, Katarzyna Misiołek i Agnieszka Olejnik. Takie oto grono wysyła swoich bohaterów do Willi pod Jodłami. Dzieje się to w różn...

"Serce w obłokach" Magdalena Kordel.

Codzienna rutyna może przytłaczać. Zwłaszcza, gdy za oknem pada deszcz i niebo zasnute jest pierzyną chmur. Od czasu do czasu zdarzają się dni, kiedy brak chęci do działania. Czasem nawet trudno wykrzesać w sobie wiarę w to, że nazajutrz będzie lepiej. Takie chwile dotykają każdego. Także Klementyna, główna bohaterka serii „Miasteczko” Magdaleny Kordel, bez wątpienia również miewałaby takie dni. Pełne zniechęcenia. Miałaby je, gdyby nie Dobrochna, jej córka. Rezolutna, mądra dziewczynka, która na każde pytanie ma trafną i nader dojrzałą odpowiedź. Dzięki temu potrafi rozbawić największego ponuraka. „ Serce w obłokach” to książka, która zaczyna tętnić życiem właśnie dzięki Dobrochnie, ponieważ to ona nakłania Klementynę do przygarnięcia... sroki. Od tego momentu życie dziewczyn i ich najbliższych nabiera tempa. Sroka zwiastuje gości. Tak twierdzi Stara Anna. Rzeczywiście, nie trzeba długo czekać na potwierdzenie jej słów. Drzwi mieszkania Klementyny pozostają niemal przez cał...

"Najpiękniejszy sen" Katarzyna Michalak

  Nadszedł w końcu ten moment, w którym trzeba pożegnać kolejnych bohaterów. Na „Najpiękniejszy sen” musieliśmy poczekać dłużej, ale uważam, że było warto. Na serię składa się aż sześć tomów. Myślę, iż to dobra, wystarczająca liczba. Okładka ostatniej części tak jak w przypadku poprzednich, rozczulająca i słodka. A jak z treścią? Jak wiemy, życie bohaterów cyklu Mazurskiego nigdy nie rozpieszczało. To ludzie z przeszłością, do której będą musieli dopisać jeszcze nie jedno zanim trochę odetchną i zobaczą przed sobą mniej wyboistą drogę. Historia „Najpiękniejszego snu” rozpoczyna się tak, żeby czytelnik nie był w stanie odłożyć lektury na później. 24 grudnia. Do dworku w Marcinkach w opłakanym stanie dociera wyczekiwany Sergiej z małą dziewczynką w ramionach. Mężczyzna nie ma możliwości wyjaśnienia sytuacji. Chwilę później zaczyna walkę o swoje życie, w domu pozostawiając mocno zdezorientowanych przyjaciół i rodzinę. Pierwszą myślą, która przychodzi do głowy Magdzie, żonie Sergiej...