Lubię poznawać historię a przede wszystkim silne, mądre, niezłomne kobiety. Te, o których z jakiegoś niezrozumiałego dla mnie powodu zupełnie zapomniano. Jest autorka, która podziela ze mną chęć zagłębienia się w życie takich właśnie pań. To Marie Benedict. Tworzymy niezwykle udany duet. Ona pisze, ja czytam. Czy może być coś lepszego? Dzięki niej „przywitałam” się już z Hedy Lamarr, recenzja widnieje na blogu, można skorzystać z lupki na górze, by ją odszukać, oraz z Pokojówką miliardera, opinia też jest na blogu. Ostatnio przyszedł czas na Milevę Einstein. Mileva jest uzdolnioną młodą kobietą. Przez niepełnosprawność nie wierzy, że mogłaby założyć własną rodzinę. Kiedy w jej życiu pojawił się Albert Einstein, zobaczyła wszystko w innym świetle. Jak na zakochaną dziewczynę przystało z łatwością uwierzyła, że ich związek nie stanie na przeszkodzie jej karierze. Mieli ramię w ramię rozwijać swoje pasje. Dopełniać się w każdej kategorii życia. Pięknie, prawda? Szkoda tyl...