Przejdź do głównej zawartości

"Leonard Cohen. Świadek upadku aniołów" Christophe Lebold PRZED PREMIERĄ

 

Leonard Cohen – co w pierwszej kolejności przychodzi nam na myśl? Większość z nas odpowie – piosenkarz. Dobrze, bo któż nie słyszał choćby raz w radiu „Dance Me to the End of Love” albo „In My Secret Life”. Osoby bardziej wgłębione w temat powiedzą autor piosenek – też dobrze (przesławne "Hallelujah") , inni, że poeta – ok, kolejni, że kobieciarz – jak najbardziej, a najwięksi wielbiciele, że to wszystko oraz dodatkowo prorok i archanioł. W Polsce znajomość tego kim był Cohen znajduje się na dwóch biegunach, jedni go tylko kojarzą jako starszego pana śpiewającego dosyć mroczne utwory niskim głosem, a drudzy wręcz ubóstwiają znając każde jego napisane, bądź wyśpiewane słowo.

Trafia się okazja, aby Ci pierwsi, jeśli tego chcą, nadrobili zaległości, a drudzy zweryfikowali swoją wiedzę. Otóż nakładem wydawnictwa Znak Literanova premierę ma książka pt. „Leonard Cohen. Świadek upadku aniołów.” pióra Christopha Lebolda w tłumaczeniu Filipa Łobodzińskiego. Polscy fani długo musieli czekać na wersję w naszym rodzimym języku, ponieważ oryginalna wersja francuska ukazała się w 2013 roku, natomiast wersja kolejna rozszerzona w języku angielskim w 2018 roku. Ale okazać się może, że warto było czekać. Autor przybliża nam życiorys tego kanadyjskiego artysty w dosyć nietypowym stylu jak na biografię. Mamy tu nie tylko suche fakty, ale wręcz filozoficzną rozprawkę na temat życia.

„ Podążając jego śladami, napotykamy zakochane kobiety, femmes fatales, mistycyzm i rozpacz, lawiny, anioły i namiętność do mroku, a także kilka psów i mistrza zen. Przyglądamy się wszystkiemu, czym kiedyś był i czym być przestał: chłopczykiem na rowerku trójkołowym, skandalizującym poetą, który kolekcjonował wygnania, trubadurem-egzystencjalistą i wytwornym wędrowcem, przemierzającym świat, by nauczać tłumy o tym, że ciemność to tylko rewers światłości.”

„Leonard Cohen najwyraźniej miał plan – być i casanową, i mnichem. Być trefnisiem i melancholikiem. Być poetą, gwiazdorem rocka i aniołem. (…)”

Te dwa fragmenty moim zdaniem najlepiej oddają to o czym jest ta książka. Nie trzeba nic więcej i nawet uważam, że nie da się tego lepiej streścić.

Ta pozycja jest warta przeczytania, chociaż nie jest to proste zadanie. Jeśli ktoś myśli, że „połknie” ją w dwa wieczory jest w ogromnym błędzie. Jest tu tyle treści w treści, że można złapać zadyszkę. Mnóstwo jest tu zagadnień filozoficznych, metafizycznych, egzystencjalnych oraz religijnych. Niestety pomimo licznych przypisów nie wszystkie są wytłumaczone. A same przypisy mogą w pewnym momencie zacząć irytować, ponieważ po pierwsze pochodzą zarówno od autora jak i tłumacza, a po drugie często dotyczą rzeczy nieistotnych dla czytelnika z punktu widzenia ciągłości historii. A po trzecie znajdują się na dole strony co może niepotrzebnie dekoncentrować.



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Konkurs! Konkurs! Konkurs!

Wraz z wydawnictwem Czwarta Strona mam przyjemność zorganizować dla Was konkurs, w którym do wygrania jest wyjątkowa powieść. "Garść pierników, szczypta miłości" Natalii Sońskiej to książka z fabułą obsadzoną w okresie zimowym, mikołajkowym, tuż przed Bożym Narodzeniem. Będzie pomocna w złapaniu oddechu podczas takich upałów, jakie panują za oknem!  Zachęcam do wzięcia udziału w konkursie. Podaruj sobie szansę na przeczytanie  debiutanckiej powieści Natalii Sońskiej! Nie będziesz żałowała :) Jeśli masz wątpliwości czy jest to lektura dla Ciebie lub po prostu chciałabyś dowiedzieć się o niej trochę więcej, serdecznie zapraszam do przeczytania recenzji: Klik Zasady konkursu: 1. Organizatorem konkursu jest Książka Non Stop i wydawnictwo Czwarta Strona.  2. Konkurs trwa od 08.08 do 22.08.  3. Wygrywa jedna osoba.  4. Zwycięzca zostanie wyłoniony drogą losowania.  5. Wyniki  zostaną podane kilka dni od zakończenia konkursu. 6. Wysyłka...

"Smak dubajskiej czekolady" Krystyna Mirek

  Pamiętacie zeszłoroczny „szał” na tytułową słodycz? Muszę przyznać, że uległam, chociaż zapewne nie w takiej intensywności jak niektórzy. Zasmakowała mi i chciałam sprawdzić, czy i ta historia przypadnie mi do gustu. Nie była zła, ale trudno byłoby mi ją zaliczyć do grona tych najlepszych autorstwa Pani Krystyny Mirek. Poniżej napiszę dlaczego tak jest. Mamy tutaj dwie pary. Jedną dopiero u progu być może wspólnej drogi, drugą już po rozstaniu. Hania i Radek. Od ich ostatniego spotkania upłynęło naprawdę dużo czasu. Teraz wpadają na siebie w pociągu. I choć usilnie twierdzą, że mają się świetnie, są szczęśliwi to jednak baczny obserwator bez trudu dostrzeże prawdę, od której sami zainteresowani konsekwentnie uciekają. Jest też Oliwia oraz Oskar. Wpadają na siebie w tym samym pociągu. Różni ich wiele, ale też wiele łączy, chociaż na pierwszy rzut oka tego nie widać. Jest tutaj przede wszystkim lęk przed szczerością, która, w mniemaniu Oskara może wszystko przekreślić. Na szczęśc...

"Powrót zza mgieł" Sylwia Kubik

  Takim oto sposobem poznałam całą historię bohaterów, których życie toczy się na pięknych żuławskich ziemiach. Muszę przyznać, że nie miałam świadomości wcześniej jak bardzo brakowało tego czwartego tomu. Teraz już to wiem i uważam, iż jest on najlepszy ze wszystkich. Tak, mnie też to zaskoczyło. Ewa uciekła na Żuławy i tu znalazła wytchnienie oraz bezpieczeństwo, którego tak bardzo jej niegdyś brakowało. Wraz z tymi pozytywnymi doznaniami życie przygotowało dla niej jeszcze kilka miłych niespodzianek. Na swojej drodze spotkała dobrych i serdecznych ludzi a także miłość, jak się wydaje, swojego życia. Cieniem kładzie się jedynie jej relacja, a raczej brak relacji, z matką. Ewa w dzieciństwie została przez nią porzucona. Teraz przychodzi czas, by to uporządkować i dowiedzieć się, co tak naprawdę stoi za zniknięciem kobiety. „Powrót zza mgieł” daje nam sposobność poznania Barbary, która jest mamą Ewy. Jest to bardzo poruszająca opowieść. Niejednokrotnie miałam ochotę wstrząsn...