Tom czwarty serii „Sandomierskie wzgórza”. Kiedy w ubiegłym roku poznałam wszystkie części sagi Krynickiej, pomyślałam, że już nigdy nic tak dobrego nie przeczytam. Teraz, będąc już praktycznie na końcu „Sandomierskich wzgórz”, myślę tak samo. Te książki są tak bardzo dobre, że jeśli nie czytaliście, nie macie możliwości sobie tego wyobrazić. Tak wciągająca historia, spisana lekko i bardzo, naprawdę bardzo plastycznie, że nic tylko się podczas lektury rozpłynąć. Jak na pewno wszyscy się domyślają, poznajemy tutaj dalsze losy bohaterów i rzeczywiście kobiet niezłomnego ducha. Weronika Skoczylas jest już u kresu wytrzymałości. Ile można usługiwać bliskim bez słowa wdzięczności, albo choć gestu wdzięczności. Kolejne dziecko w drodze również spraw nie ułatwia. W najbardziej krytycznym momencie życia kobiety pojawia się Alina, która wskazuje drogę. Pokazuje, że jest szansa i Weronika zbiera w sobie wszystkie pokłady odwagi. A w tamtych czasach to nie lada wyczyn. Do Marcjanny lo...