Dziękuję Wydawnictwu Filia za egzemplarz recenzencki. Lekturę książki zakończyłam dzisiaj więc opinia wpada na świeżo. Tytuł otwiera nowy cykl, bodajże trylogię „Zwyczajna magia”. Kiedy w notce o fabule wyczytałam, że pojawi się tam Jezioro Czorsztyńskie, które jest oddalone od mojego miejsca zamieszkania mniej niż godzinę drogi, stwierdziłam, że muszę poznać historię. Bardzo lubię, gdy w książce znajduję znajome mi nazwy miejscowości czy opisy tutejszych krajobrazów. Mimowolnie dopasowuję wszystko, gdzie na mój gust mogłaby toczyć się dana scena i tak dalej, i tak dalej. Zabawa przednia, wyobraźnia działa na najwyższych obrotach. Michalinę Zarzycką poznajemy w trudnym momencie jej życia, po stracie męża, Andrzeja. Kobieta zawodowo zajmuje się konserwacją zabytków, prowadzi swoją firmę. Z racji tego, że zasadniczo nic jej nie trzyma, w głowie majaczy plan wyjazdu. Pojawia się nawet oferta nabycia kampera, który bez dłuższego namysłu kupuje, by wyruszyć przed siebie i być...