Dawno nie czytałam nic tej autorki. Z czego to wynika? Trudno powiedzieć. Pewnie czekałam na TEN czas, TEN moment, który nadszedł niespodziewanie. Książkę przeczytałam z polecenia, za które dziękuję, bo okazało się, że chwile z powieścią mają szansę zapaść mi w pamięć głębiej. Na dłużej. Jest możliwość, iż nie zapomnę o niej jutro. I jest realna możliwość, że czegoś mnie nauczyła. „ All your perfects...” to historia, której się nie spodziewałam. Myślałam, że Colleen Hoover równa się lekkie obyczajówki z zabarwieniem miłosnym, a może nawet erotycznym. Tymczasem tutaj poznajemy ludzi, którzy z biegiem wspólnego życia, w tym małżeńskiego, gdzieś zatracają niesamowicie ważną zdolność do wdzięczności i radości z małych rzeczy. Wszystko zaczyna się od zdrady. Oboje muszą się po niej otrząsnąć i okazuje się, że w swoim towarzystwie jest im łatwiej. Z czasem zaczynają budować wspólny świat. Graham i Quinn, bo to o nich mowa, są ze sobą bardzo szczęśliwi. Niestety, do czasu... Co się w...