Leonard Cohen – co w pierwszej kolejności przychodzi nam na myśl? Większość z nas odpowie – piosenkarz. Dobrze, bo któż nie słyszał choćby raz w radiu „ Dance Me to the End of Love” albo „In My Secret Life”. Osoby bardziej wgłębione w temat powiedzą autor piosenek – też dobrze (przesławne "Hallelujah") , inni, że poeta – ok, kolejni, że kobieciarz – jak najbardziej, a najwięksi wielbiciele, że to wszystko oraz dodatkowo prorok i archanioł. W Polsce znajomość tego kim był Cohen znajduje się na dwóch biegunach, jedni go tylko kojarzą jako starszego pana śpiewającego dosyć mroczne utwory niskim głosem, a drudzy wręcz ubóstwiają znając każde jego napisane, bądź wyśpiewane słowo. Trafia się okazja, aby Ci pierwsi, jeśli tego chcą, nadrobili zaległości, a drudzy zweryfikowali swoją wiedzę. Otóż nakładem wydawnictwa Znak Literanova premierę ma książka pt. „Leonard Cohen. Świadek upadku aniołów.” pióra Christopha Lebolda w tłumaczeniu Filipa Łobodzińskiego. Polscy fani dłu...