Życie jest zupełnie nieprzewidywalne. Niczego w stu procentach nie możemy być pewni. Główna bohaterka książki „Jak nie teraz, to kiedy?” na pewno w najczarniejszych snach nie widziała miejsca dla takiego wydarzenia, w jakim przyszło jej uczestniczyć, w swoim normalnym życiu żony, mamy, przyjaciółki i cenionej fryzjerki. Tylko kilka kroków dzieliło Mirkę od spełnienia marzenia o większym mieszkaniu. Przecież to dobre pragnienie, czyż nie? Dlaczego więc los akurat w tym momencie powiedział: nie?
Zamiast radości urządzania, może jakichś sprzeczek z mężem kobiecie przychodzi zmagać się z traumatycznym doświadczeniem. Czy z tego wyjdzie i jeszcze ucieszy się życiem?
Pomimo trudności, które spadają na bohaterów, powieść jest bardzo spokojna i harmonijna. Wszystko ze sobą dobrze współgra. Bardzo doceniam, że autorka unika tutaj płytkich kłótni między postaciami o bzdury, które doprowadzają do rozstań czy rozwodów. Przypadła mi do gustu naprawdę mocno postawa Michała, męża Miry, który stoi za żoną murem. Takich mężczyzn trzeba!
Niniejsza książka jest udanym debiutem. Myślę, że chętnie sięgnę po kolejne powieści Pani Jagi.
PS. Myślę sobie, że dobrze byłoby „Jak nie teraz, to kiedy?” zostawić na czas zmęczenia książkami akcji. Kiedy naprawdę chcemy oddechu. W takim położeniu najłatwiej będzie nam ją dobrze przyjąć i docenić.
PS 2: Tekst powstaje dzięki Wydawnictwu Znak, bardzo dziękuję za przesłanie egzemplarza do recenzji.

Komentarze
Prześlij komentarz