Kiedy myślę o twórczości Pani Joanny Tekieli pierwsze, co mi się nasuwa to autentyczność. Jej książki zawsze mają w sobie naturalność. Nie są słodkie, ani tym bardziej przesłodzone. Bohaterowie wydają się bardzo bliscy, tacy z sąsiedztwa. Trudno odmówić im także mądrego podejścia do życia. Ich perypetie nie są wymyślane na siłę, ale ma się wrażenie, jakby to same postacie kierowały swoim losem. Tym razem autorka zaprasza czytelników do świata swoich bohaterów, który, jeśli ktoś bacznie śledził wszystkie, albo większość jej książek, dobrze już znają.
Pięć opowiadań, pięć krótkich odwiedzin u postaci z Wszeborowa, Dębowego Uroczyska, Zapomnej, Pogórowa i Leśnej Ostoi.
Książka jest świetnym przypomnieniem, że w świętowaniu Bożego Narodzenia naprawdę chodzi o drugiego człowieka. Nie ważne gdzie, ważne z kim. Dlaczego tak często o tym zapominamy?
A najpiękniejszy grudniowy czas nie jest zarezerwowany dla jakichś atrakcyjnych hoteli czterogwiazdkowych. Równie pięknie może być w małym mieszkanku w kamienicy bądź starym domku gdzieś na końcu wsi, przy skromnym stole.
„Tam, gdzie rodzi się magia” jest książką napisaną w sposób, który nie zmusza do poznania wcześniejszych historii w celu dobrego zrozumienia tej. Ale mam nadzieję, że atmosfera i tytułowa magia zawarte tutaj, skłonią Państwa do nadrobienia zaległości.
Polecam do przeczytania w grudniowy wieczór.

Komentarze
Prześlij komentarz