Trzeci, ostatni tom serii „Zauroczenie”.
Ależ mnie ta historia zauroczyła! Była wspaniała, ale dobrze, że zatrzymuje się na trzech częściach. Pani Krystyna Mirek wie, kiedy powiedzieć stop i zawsze robi to w idealnych momentach. Ma świetne wyczucie smaku.
Kacper mieszkając z Emilią i jej córkami, z szalonego bawidamka staje się niczym stateczny mąż i tata. I, o dziwo, twierdzi, że jest mu w takim układzie bardzo dobrze, ale co na to Emilia? Jest to trochę zaskakujące i niecodzienne działanie, na które obie strony wyrażają zgodę. Czy nie będzie to tylko chwilowe? Dotychczas w życiu Kacpra ciężko szukać stałości...
Z kolei od Jakuba jego partnerka jak i rodzice zdają się oczekiwać deklaracji, kolejnego kroku. Nic nie stoi na przeszkodzie, by go postawić. Absolutnie wszystko mówi, że wydarzy się to lada chwila. Czy rzeczywiście?
Który z braci pierwszy wyciągnie pierścionek w stronę swojej wybranki?
Są jeszcze starsi bohaterowie, którzy nie tylko są gotowi do pomocy młodym, ale też żyją własnym życiem. U nich również dzieje się nie mało.
W „Zaręczynach” zamykają się wszystkie wątki. Nie ma miejsca na niedopowiedzenia. Kończymy lekturę z uczuciem sympatii i zadowolenia. To świetna fabuła, która kryje w sobie wiele życiowych prawd. Muszą się z nimi zmierzyć nie tylko bohaterowie, ale i my w swoim życiu.
Myślę, że za jakiś czas znów powrócę do jakiegoś świata, który tworzy Pani Krystyna. Was również gorąco do tego zachęcam. Pisarka tworzy mądrych bohaterów (na ogół:) i piękną codzienność. Nie mam pojęcia jak ona to robi, ale w tych książkach aż chce się zatracać.

Komentarze
Prześlij komentarz