Dzień dobry!
W dzisiejszym wpisie chciałabym przybliżyć Państwu tom drugi serii „Sandomierskie wzgórza”. Pamiętam dobrze, że kiedyś do kilku tomowych opowieści podchodziłam różnie. Pierwszy tom zwykle pochłaniałam z zaciekawieniem, ale im dalej w kolejne części, tym nie było już kolorowo. Teraz się to zmieniło. Cykl Krynicki mnie nie zawiódł, wszystkie tomy były na wysokim poziomie. Podobnie „Sandomierskie wzgórza”. Można śmiało kupić całość. Nie będziecie żałowali. Obiecuję!
Po porwaniu Eustachy odkrywa, że przebywa u hrabiego Maksymiliana Orszanda. Proponuje on Eustachemu … grę o spadek. Mężczyzna nie jest tym zainteresowany. Tymczasem Alina, podczas nieobecności męża, ma szansę przekonać się ile on dla niej znaczy. Przejęta niepokojem robi co może, by go odszukać. Kobieta zaczyna się też żywo interesować ziołolecznictwem. O ile Eustachy, którego pustelnik chciał wyuczyć w tej dziedzinie, wcale się do tego nie garnął, to Alinie wiedza sama wchodzi do głowy. Nie trzeba też długo czekać, żeby od teorii przejść do praktyki i zacząć pomagać.
Tom drugi czytało mi się równie wspaniale jak pierwszy. Jestem już na dobre wciągnięta w świat tych bohaterów. Idealna propozycja czytelnicza dla tych, którzy cenią sobie spokojną fabułę rozgrywającą się na obrzeżach miasteczka. Gdzie przyroda gra ważne dźwięki.

Komentarze
Prześlij komentarz