Tom drugi trylogii „Zauroczenie”.
Pani Krystyna jak zawsze serwuje nam literacką ucztę na najwyższym poziomie. Lekka historia rozciąga się na trzy tomy, przez co przyjemności jest więcej. Pod płaszczykiem spokojnej fabuły, jak zwykle, bez trudu można wypatrzeć coś ważniejszego, nad czym może zechcemy się zatrzymać. Może będzie to temat zazdrości, która, jeśli jest totalnie bezpodstawna, rani obie strony?
Pamiętacie Państwo z pierwszej części, czyli z „Zauroczenia” Emilię? Która wraz z dwiema córkami wynajmuje dom od Matyldy i Ignacego? To właśnie o nią tak bardzo zazdrosna jest Matylda. Chorobliwie wręcz.
Tymczasem Kacper – ten bawidamek i lekkoduch – po raz kolejny jest przekonany, że znalazł miłość na całe życie. Próbuje usprawiedliwić swoje poszukiwania drugiej połówki zasłyszaną niegdyś od dziadka historią. Chłopak nie wyobraża sobie podzielić losu przodka... Z kolei jego brat, Jakub, wiernie trwa przy boku Zosi. Tyle, że kiedyś nadejdzie czas na kolejny krok. Czy mężczyzna go nie przegapi?
Kolejny strzał w dziesiątkę. Wyraziści bohaterowie, rozświetlona fabuła (mimo wszystko czułam się, jakby zawsze świeciło słońce, choć, wiadomo, życie ich nie rozpieszcza). Pani Krystyna Mirek ma już tak świetnie doszlifowany warsztat literacki, że biorę jej książki w ciemno, wiem, czego się spodziewać i wiem, że się nie rozczaruję. Uwielbiam. Polecam serdecznie.

Komentarze
Prześlij komentarz