W dzisiejszym wpisie przedstawiam Państwu morską opowieść od jednej z najpoczytniejszych polskich autorek. Jeśli macie już powoli dosyć zimowego krajobrazu i tęsknicie za ciepłem... weźcie tę książkę! Gwarantuję, że poczujecie lato oraz morski wiatr na twarzy. Ale jeśli szukacie „czegoś więcej” to nie tutaj.
Klara i Wacław z oddaniem prowadzą pensjonat o pięknej nazwie Eden. To ich oczko w głowie, jednak lata lecą, sił coraz mniej i małżeństwo zaczyna rozważać przeprowadzkę. Ale żeby doszła ona do skutku, muszą sprzedać hotel. Wieść o tym, że budynek będzie do kupienia, szybko obiega okolicę. Chętnych nie brakuje. Jednak Klara i Wacław chcą oddać Eden w naprawdę dobre ręce. Nie powinien to być nikt przypadkowy.
Emilka, przyszywana córka, wraca do domu ze złamanym sercem i bez pracy. Jej pobyt nad morzem ma wiązać się z odpoczynkiem i nabraniem sił na nowe, jeszcze nieznane... Nie spodziewa się, że oprócz tego to właśnie tutaj, otoczona miłością Klary i Wacława, podejmie istotną decyzję, która ma szansę zmienić jej życie.
Podobała mi się. Jak już złapałam, że najprawdopodobniej teraz jest jej moment, przeczytałam w try miga. Ale tak sobie myślę, iż potencjał nie został wykorzystany. Autorka śmiało mogła się bardziej rozpisać. Opowiedzieć o miejscowości, w której znajduje się pensjonat, głębiej opisać bohaterów. Jest to lekka historia która wyróżnia się na tle sobie podobnych tylko językiem pisarki. Jest on jak zwykle przytulny i ciepły.
Nie miałam problemu sobie wszystkiego wyobrazić, o czym czytałam, ale mam wrażenie, że robiłam to w głównej mierze sama. Może ta książka była pisana za szybko? A może ja się niepotrzebnie czepiam?
Jeśli czytaliście, dajcie znać, co sądzicie!

Komentarze
Prześlij komentarz